100 szczytów na 100-lecie niepodległości, Relacje, Tatry Słowackie, Tatry Zachodnie

TATRY ZACHODNIE: Na Klin, Szczerbawy, Baraniec i Smrek – jesienna wędrówka wśród tańczących chmur

W połowie września wyruszyliśmy na poszukiwanie tatrzańskiej jesieni. Nie dosyć, że ją odnaleźliśmy to jeszcze w gratisie wzięliśmy udział w magicznym spektaklu chmur, podczas podejścia na Baraniec. No właśnie. Jak już zdradziłam, udaliśmy się w Tatry Zachodnie do naszych południowych sąsiadów. Za cel obraliśmy kolejne dwutysięczniki:  Klin, Szczerbawy, Baraniec i Smrek.
Trasa do lekkich kondycyjnie nie należała. Pętla jaką zaplanowałam to niemal 10-cio godzinna wędrówka i 1500 m przewyższenia. Daliśmy radę, a widoki były… NIEZAPOMNIANE ! Jak to zwykle bywa nie wędrowałam samotnie. Towarzyszył mi Wojtek, Janusz, Ania i Adam. Potrafię zarazić górami :D. Nie obyło się bez przygód. Zapraszam na relację i opis szlaku. A na końcu wpisu czeka na Was krótki film z trasy.

Dolina Wązka (Úzka dolina, parking) – Baraniec

6,8 km      5 h

Jadąc wzdłuż Tatr Słowackich drogą numer 537, przed miejscowością Przybylina (słow. Pribilina) skręcamy na szlak zielony w prawo. Jedziemy asfaltową drogą przez Dolinę Wąską, aż do parkingu na skrzyżowaniu szlaków zielonego, niebieskiego i czerwonego ( niemal 4 km). Szkoda nóg, więc osobom z własnym środkiem transportu proponuję właśnie to rozwiązanie. Stan drogi jest niestety fatalny i woła o pomstę do nieba. Dziura na dziurze, dziurą pogania, a jedna od drugiej głębsza. Uważajcie żeby nie stracić koła. Istny tor przeszkód. Jakoś nam się jednak udaje i zatrzymujemy się na bezpłatnym, małym parkingu wzdłuż drogi.

Za każdym razem zastanawiam się jak to jest, że dosyć że nie płacimy za wstęp na teren parku to jeszcze wiele parkingów jest darmowych na Słowacji. Można ? Można.

Dolina Wąska jest wspólnym odcinkiem dwóch innych dolin: Jamnickiej i Raczkowej. Jej dnem płynie Raczkowy Potok.  Natkniecie się tu na blisko 4 metrowe drewniane posągi. Wiążą się z nimi legendy i historie dotyczące właśnie tej doliny. Na początku zielonego szlaku wita nas dziadek z wnuczkiem.  Zamieszczono tu tablicę, na której zaznaczone są miejsca, w których stoją kolejne posągi.  Z tego miejsca zgarniamy Adama, który tego dnia do nas dołączył na ochotnika ;). Adam dzień wcześniej kontaktował się ze mną przez FB oraz telefonicznie i choć się nie znaliśmy dołączył do naszej ekipy. I tak nawiązała się kolejna fajna znajomość. Pozdrawiamy Adam :).

Dziadek z wnuczkiem nieco sztywni jak widać
Ciekawe zaznaczone na mapie punkty kolejnych drewnianych figur

Od parkingu kierujemy się lekko w górę za zielonymi oznaczeniami na drzewach. Mijamy przy drodze Hotel Górski Orešnica, za którym skręcamy w prawo i już na samym początku zaczynamy piąć się mocno pod górę przez las.

To najnudniejszy niestety odcinek  trasy. Na pniu dostrzegamy zieloną strzałkę skierowaną w prawo. Nie zastanawiając się wchodzimy więc w wysoką trawę i wędrujemy przed siebie.

Za zieloną strzałką w prawo
Pomiędzy wysokimi trawami

Po chwili stajemy na ścieżce zastanawiając się gdzie teraz. Wokół nie dostrzegamy żadnych oznaczeń. Kierujemy się więc intuicyjnie w górę. I to był błąd. Zboczyliśmy ze szlaku.

Idziemy pod górę, niestety w złym kierunku.

Sprawdzamy swoje położenie próbując obrać właściwy kierunek marszu. Szlak był po naszej prawej stronie. Znaków zielonych jak nie było tak nie ma.  Przed nami strome zbocze, usłane wieloma wyciętymi drzewami, a w dole szumiący potok. Kiedy w pewnym momencie… straciłam grunt pod nogami i zapadłam się na niestabilnym terenie podejmujemy decyzję o zawróceniu. Straciliśmy kilkanaście minut. Kolejny raz przekonałam się, że nie warto wypuszczać się poza szlak.

Stajemy ponownie na wspomnianej wcześniej ścieżce. Teraz już wiem, że należało skierować się w prawo, lekko w dół (to nas zmyliło). Odnajdujemy kolory na drzewach i za znakami zaczynamy wychodzić coraz wyżej. Wędrujemy w otoczeniu wysokich, jesiennych już traw. Pojawiają się pierwsze tego dnia panoramy.

Wśród wysokich traw
Pierwsze panoramy na szlaku
Cały czas mocno do góry

Dosyć szybko decydujemy się na przerwę. Podejście jest mocno męczące. Po chwili wytchnienia ruszamy dalej. Znów pomyślałam – „Po co mi to było” ? Kiedy jednak wychodzę za każdym razem na szczyt, na który zmierzam, wszystkie wcześniejsze myśli znikają.

Szlak wiedzie całkowicie przez las. Część ekipy już mocno musiała się nim znudzić skoro po pewnym czasie zaczęła zabawę w „kto znajdzie więcej grzybów na szlaku”. Fakt, faktem to było istne zatrzęsienie. Wręcz zagłębie grzybów. Były dosłownie wszędzie ! Maślaki, podgrzybki, prawdziwki…muchomorki 😉  do wyboru, do koloru ;).

Koniec widoków. Zaczyna się las.

Na pniu mijamy informację, że wchodzimy na terytorium niedźwiedzi gdzie nie powinniśmy zbaczać ze szlaku ani też biwakować. Nie mieliśmy najmniejszego zamiaru.

W Tatrach zachodnich nie ma obiektów noclegowych w wyższych partiach. Dlatego tez tak liczne są tu chatki zwane kolibami. Pierwszą z nich Koliba Horica mijamy właśnie na zielonym szlaku. Są one wyposażone w piec, w którym można zapalić, narzędzia dzięki którym możecie przygotować opał (jeśli akurat by go nie było), a często inne przydatne przedmioty. Pamiętajcie, że nocować możecie w nich awaryjnie podczas swoich wędrówek. Konieczne jest posiadanie własnego źródła światła, śpiwora, ewentualnie innego sprzętu biwakowego.

Terytorium niedźwiedzia
Koliba Horica przy szlaku
Wchodzimy do lasu

Przechodzimy przez Klinovate – porośnięty grzbiet poniżej Małego Barańca o wysokości 1555 m n.p.m. Szlak prowadzi nas przez wysoką kosodrzewinę. Wychodzimy na Mały Baraniec (słow. Hruby) na 1 945 m n.p.m. Tu robimy kolejną przerwę po ciężkim kondycyjnie podejściu. Teraz będzie już tylko piękniej. Nie możemy nacieszyć oczu panoramami na okoliczne szczyty. Kilka zdjęć z tego odcinka poniżej.

Przez kosodrzewinę
Jesienne krajobrazy na szlaku – panorama na Grań Otargańców
My na szlaku 🙂
Panorama ze szlaku na Grań od Szczerbawego do Wołowca
Wytrwale do celu
Mały Baraniec 1 945 m n.p.m.
Odpoczywamy
Na Małym Barańcu. Za nami kolejny cel – Klin (pierwszy dwutysięcznik tego dnia)

Schodzimy z Małego Barańca kierując się wygodną ścieżką na pierwszy tego dnia dwutysięcznik –  Klin (słow. Malý Baranec)  2 044 m n.p.m. Za naszymi plecami rozgrywa się prawdziwy spektakl. Wokół zresztą również. Chmury tańczą na bezwietrznym niebie jak zaczarowane. Niesamowity efekt.

Spektakl nad Małym Barańcem

Na Klin wprowadza nas jak widać poniżej wygodna ścieżka. Wokół jest niesamowicie jesiennie. Co kilka chwil zatrzymuję się, aby zrobić kolejne zdjęcie. Szlak od Małego Barańca jest niezwykle widokowy i nie zawiera żadnych trudności technicznych.

Klin 2 044 m n.p.m.
Na Klinie z widokiem na Szczerbawy
Panorama ze szlaku w stronę Doliny Jamnickiej
Spektaklu część dalsza

Szczerbawy 2 149 m n.p.m. (słow. Štrbavy) to kolejny dwutysięcznik, przez który przechodzimy.  Zbudowany jest z dwóch charakterystycznych garbów.

Za zielonymi znakami

Przed nami w oddali wyłania się Baraniec (słow. Baranec) 2 184 m n.p.m. i charakterystyczny, umieszczony na nim betonowy słup, na którym znajduje się tabliczka z nazwą  i wysokością szczytu. Jest rozległy, kamienisty i częściowo porośnięty trawą. Roztaczają się z niego rewelacyjne panoramy na całą Grań Rohaczy, Otargańce, czy Tatry Wysokie, które niestety tego dnia mocno chowały się za chmurami. Ale i tak było pięknie. Baraniec to trzeci pod względem wysokości szczyt Tatr Zachodnich. Wysokością ustępuje jedynie Bystrej i Raczkowej Czubie.

Z Barańcem w tle
Baraniec – ostatnie metry pod szczytem

Na Barańcu spotykamy grupę Słowaków z jakiegoś tutejszego klubu górskiego. Docelowo zorganizowali oni właśnie wyjście na ten szczyt. Wpisujemy się do pamiątkowej księgi, którą z sobą przynieśli, przybijamy w naszych książeczkach pieczątkę, którą się z nami podzielili i załapujemy się nawet na… słowacką śliwowicę czy coś w tym rodzaju :P. Zdjęć nie zamieszczam, niech zostaną za kulisami ;). Ja nie próbowałam, ale uwierzyłam na słowo tym którzy się odważyli, że miała moc ;).

Cała ekipa na szczycie
A może by tak schronić się na szczycie przed wiatrem ?

Baraniec – Smrek – Żarska Przełęcz (słow. Žiarske sedlo)

2,7 km    1:15 h

Kolor szlaku zmieniamy na żółty. Przed nami ciekawszy etap wędrówki (nie twierdzę jednak, że dotychczasowe godziny spędzone na szlaku nie były ciekawe). Szlak przypominał będzie nieco Tatry Wysokie. Idziemy na kolejny dwutysięcznik – Smrek w kierunku Żarskiej Przełęczy (słow. Žiarske sedlo). 

Początkowo schodzimy  dosyć stromo w dół.  Przypomina mi to zejście ze Starorobociańskiego Wierchu na Siwą Przełęcz. Drobne kamienie osuwają się pod nogami i zalecam zachowanie ostrożności. Jest krucho i sypko. Przed nami wznosi się kolejny, potężny dwutysięcznik, a za nim Rohacz Ostry i Płaczliwy. Patrząc w lewo podziwiać możemy Małą Ostrą, Siwy Wierch czy szczyty Orlej Perci Tatr Słowackich od Pachoła przez Banówkę, Hrubą Kopę i Trzy Kopy, aż do Wołowca.

Szlak żółty i panorama na Smrek i Rohacze
Orla Perć Tatr Słowackich
Zbocza Tatr Zachodnich w promieniach słońca prezentują się niesamowicie

Aby wejść na Smrek przejść musimy przez kilka skalnych fragmentów szlaku. Momentami ręce się przydają. Nie obawiajcie się jednak. Nie jest tak strasznie, jak może to wyglądać. W końcu coś zaczęło się dziać. Lubię takie zwroty akcji ;). Przebieg tego odcinka na poniższych zdjęciach.

Szlak żółty – jak widzicie ścieżka prowadzi nas bokiem, a nie górą po skałach
Baraniec za naszymi plecami. Trzeba przyznać, że to nie mała górka.
Jedno z ciekawszych miejsc na szlaku
Każdy sobie rzepkę skrobie ;). Janusz grzebie w plecaku, Wojtek zajmuje linię, Adam walczy ze skałą, Ania już po wszystkim, a ja jak zwykle na szarym końcu robię zdjęcia. Jak widać nie jest tak źle 🙂
Szlak w większości prowadzi wygodną ścieżką, obok tych „strasznie” wyglądających skał.
Zachowujemy ostrożność

Czyżby to już koniec ?
Nie :). Jeszcze jedna droga do nieba i będziemy na szczycie.

 

Panorama ze Smreka na Mały Baraniec, Klin, Szczerbawy i Baraniec – tam dzisiaj byliśmy

 

Grań od Siwego Wierchu przez Orlą Perć Tatr Zachodnich, aż do Wołowca

 

Na Smreku z panoramą na Rohacze i Wołowiec

Ze Smreka zbliżamy się do… Rohacza Płaczliwego. A dokładnie schodzimy na wspomnianą już Żarską Przełęcz, gdzie robimy sobie dłuższą przerwę. Rohacze, Hruba Kopa i Trzy Kopy wyglądają stąd imponująco. Tak samo jak Stawek pod Żarską Przełęczą. Jesteśmy w raju ? Nie, to tylko Tatry ;).

Wędrówka z takimi widokami ? No, to rozumiem.
Tam mnie jeszcze nie było
Rohacz Ostry po prawej
Rohacz Płaczliwy. Czeka, aż w końcu na nim stanę.
Stawek pod Żarską Przełęczą

Szlak żółty i zielony krzyżują się na Żarskiej Przełęczy. Pół godzinne podejście żółtym szlakiem dzieli nas od wejścia na Rohacz Płaczliwy.  Zielonym udać można się w lewo do schroniska Žiarska chata leżącego w Żarskiej Dolinie.

My musimy dotrzeć do samochodu. Schodzić będziemy więc zielonym szlakiem w prawo przez Dolinę Jamnicką.

Żarska Przełęcz

Żarska Przełęcz (słow. Žiarske sedlo)  – Pod Smrekom

2,5 km    1:25 h

Szlakiem zielonym idziemy do rozdroża Pod Smrekom. Przed nami wznosi się potężny Jarząbczy Wierch, Raczkowa Czuba (Jakubina) i cała Grań Otargańców jak na dłoni. To niezwykle malowniczy rejon Tatr Zachodnich. Jak każdy zresztą. Tatry Zachodnie są niezwykle fotogeniczne, piękne o każdej porze roku i zapadają w pamięć swą tajemniczością, mocnymi podejściami i odcinkami graniowymi, kiedy przejść można przez kilka dwutysięczników jednego dnia w otoczeniu pięknych panoram. Ścieżka sprowadza nas w dół wśród kosodrzewiny,jesiennych traw i mnóstwa jagód.

Kolejny spektakl za naszymi plecami

Rohacz Ostry za naszymi plecami. Iście jesienny widok.

Im niżej tym bardziej jesiennie. Czerwona jarzębina przy szlaku, mix wszelakich kolorów na drzewach i rude trawy. Słońce tańczy na tatrzańskich zboczach, obniżając powoli swoje położenie na niebie. Szlak zaczyna sprowadzać nas ostro w dół, po niezbyt wygodnych kamiennych stopniach, aż w końcu wchodzimy ponownie w las.

Jesień w górach
Rzut obiektywem na grań Otargańców

Pod Smrekom – Úzka dolina, parking

7 km       2:10 h

Niedźwiedzia, ani też innej zwierzyny nie spotkaliśmy.  Może to i lepiej. Dwie godziny przez  las – to czeka nas niestety na zakończenie dnia. Można spiąć się w sobie, nieco rozluźnić (robię znacznie mniej zdjęć) i zająć się schodzeniem. Jesteśmy już trochę kondycyjnie zmęczeni. Samochód jednak po nas nie przyjedzie, nie zawrócimy, nie mamy więc wyjścia. Trzeba maszerować przed siebie. Nikt nie mówił, że będzie lekko, miło i przyjemnie. Możliwość napawania oczy pięknymi widokami, wiąże się zawsze i nieodłącznie z wysiłkiem. Przed nami 7 km niebieskiego szlaku.

Szlak prowadzi nas wzdłuż Jamnickiego Potoku. Przechodzimy obok drewnianej Chatki na mapach oznaczonej jako Koliba pod Pustym. Była akurat otwarta, więc zaglądnęliśmy do środka. No i powiem Wam –  kulturka. Drewniane prycze, na których można rozłożyć śpiwór i spokojnie spędzić tutaj noc. Piec, w którym można zapalić i porąbane drewno znajdowały się w środku. Oprócz tego, wiadomo: siekiera i kilka innych niezbędnych w takim miejscu narzędzi, a nawet czajnik w którym można zagotować wodę.  Obok znajduje się nawet drewniany wychodek. W zamian za nocleg wpłacacie 5 euro na rzecz Klubu turystycznego, na podany na umieszczonej tu kartce numer konta.

Po polskiej stronie Tatr nie znajdziecie podobnych miejsc. Za to na Słowacji, a w Tatrach Zachodnich w szczególności natraficie na nie niejednokrotnie. Tego dnia nie planowaliśmy noclegu w górach, ale z pewnością kiedyś się tu wybierzemy. Nie zapomnijcie jedynie o własnym źródle światła.

Pod koniec szlak przybiera postać łagodnej, płaskiej ścieżki, którą wzdłuż wspomnianego potoku docieramy, aż do parkingu.

Wzdłuż Jamnickiego Potoku, prostą, łagodną ścieżką.
Ostatnie spojrzenie przez ramię
Jeszcze pół godziny…
Przekraczamy mostek na Jamnickim Potoku
Drewniany, 4-metrowy turysta żegna nas przy szlaku.
Ostatnie metry przed parkingiem.

PUNKTACJA GOT

Úzka dolina, parking – Baranec  6,8 km    1325 m,  grupa górska: Zapadne Tatry – SK , punktów: 20

Baranec – Úzka dolina, parking    12,1 km   174 m , grupa górska: Zapadne Tatry – SK,punktów: 14

ŁĄCZNIE PUNKTÓW: 34

 

Tych, którzy za czytaniem nie przepadają, zapraszam na krótki film z trasy, widoczny poniżej.

Przyda się na szlaku

W górach korzystamy z map Agencji Wydawniczej WIT. Na Słowację polecam Wam zestaw dwóch map 2 w 1 Tatry Polskie i Słowackie w podziale na Tatry Wysokie i Zachodnie. Skala 1 : 25 000 jest doskonała.

KUPISZ JE TUTAJ

W domu warto mieć z kolei Album od tego samego wydawnictwa „Tatry w panoramach”.  Rewelacyjne wydanie w twardej oprawie formatu A4 o wymiarach 29,7 x  21 cm. Każda panorama w nasyconych kolorach i szczegółowo opisana. Na szlak raczej nie polecamy, gdyż troszkę waży, ale do domowego studiowania topografii naprawdę polecamy !.

KUPISZ TUTAJ

 

Jeśli Wam się podobało, zapraszamy to polubienia mojej strony na Facebook, aby być na bieżąco oraz do subskrypcji strony.

Po Tatrach Słowackich wędrowaliśmy w butach marki Chiruca – sponsora projektu „100 szczytów na 100-lecie niepodległości”

Do zobaczenia na szlaku,

Edyta/Pod szczytem

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *