100 szczytów na 100-lecie niepodległości, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie

TATRY WYSOKIE: Rysy od strony słowackiej – opis szlaku i informacje praktyczne

Rysy – najwyższy szczyt Polski z wierzchołkiem o wysokości 2 499 m n.p.m. oraz drugim słowackim o wysokości 2 503 m n.p.m. Jeden ze szczytów Korony Gór Polski. Wejść możecie na niego zarówno od strony polskiej jak i od strony naszych południowych sąsiadów. Dzisiaj przychodzę do Was z opisem drugiego z wymienionych wariantów, uważanego za prostszy. I słusznie. Podejście od strony słowackiej jest po pierwsze krótsze dystansowo, a po drugie mniej męczące i wymagające kondycyjnie. Zapraszam na relację z podejścia na Rysy przez piękną Dolinę Mięguszowiecką.

Wiele osób wybiera Rysy na swój pierwszy tatrzański cel. I tu pojawia się błąd. Liczne kontuzje, naciągnięcia, urazy kolan i inne niespodzianki są na porządku dziennym. Warto ich uniknąć starając się poznać w pierwszej kolejności swoje możliwości na krótszych i prostszych trasach jak chociażby: Giewont czy Szpiglasowy Wierch. Mierz siły na zamiary – takim hasłem zawsze kieruję się podczas planowania kolejnych tras.

INFORMACJE PRAKTYCZNE – punkt startu, dojazd, cennik, rozkłady

Na Rysy możecie wyruszyć ze słowackiej miejscowości Štrbské Pleso szlakiem czerwonym, lub z parkingu znajdującym się przy stacji elektriczki Popradské Pleso, zastavka szlakiem niebieskim. Zmotoryzowani na parking dotrzecie odbijając z drogi numer 537 w prawo, przed miejscowością Štrbské Pleso. Całodniowy koszt postoju samochodu osobowego wynosi 6 euro. Tę opcję wybraliśmy my. 

Jeżeli nie dysponujecie samochodem osobowym – nic nie szkodzi. Na Słowację z Zakopanego kursują autobusy linii Strama na trasie (rozkład klik ——>)  Zakopane PL – Poprad SK. Autokarem dotrzeć musicie do Starego Smokowca (koszt 22 zł z dworca w Zakopanem), a stąd przesiadając się na elektriczkę dojechać do punktu startu wycieczki tj. Popradské Pleso, zastavka lub dalej do Štrbskégo Plesa (Szczyrbskiego Jeziora). Możecie się nią swobodnie przemieszczać pomiędzy podtatrzańskimi miejscowościami na Słowacji.

Cennik biletów autokarowych  STRAMA ——> TUTAJ

Rozkład jazdy STRAMA ——> TUTAJ

Bilety na słowacką elektriczkę zakupić możecie na większych stacjach gdzie znajdują się kasy, w automatach biletowych na stacjach w miejscowościach Poprad, Stary Smokowiec i Szczyrbskie Jezioro, poprzez stronę internetową www.slovakrail.sk, lub w hotelach czy punktach informacji turystycznej na Słowacji.

Poniżej zamieszczam połączenia z Zakopanego do Szczyrbskiego Jeziora i w drugą stronę (powrotną) uwzględniające godziny odjazdy autokaru i elektriczki, zaczerpnięte ze strony www.strama.eu

WYBRANE POŁĄCZENIA ZAKOPANE – SZCZYRBSKIE JEZIORO*

Wybrane połączenia Zakopane – Starý Smokovec – Štrbské Pleso

Autobus – elektriczka od 15.06. do 30.09.2018

Okresy kursowania
Wyjazd autobusu z Zakopanego 06:05 09:05 11:05 16:05
Przyjazd autobusu do Starego Smokowca 07:37 10:37 12:37 17:37
Odjazd elektriczki ze Starego Smokowca 08:01 11:01 13:01 18:01
Przyjazd elektriczki do Štrbské’go Plesa 08:42 11:42 13:42 18:42
Wybrane połączenia Štrbské Pleso – Starý Smokovec – Zakopane

Elektriczka – autobus od 15.06. do 30.09.2018

Okresy kursowania
Odjazd elektriczki ze Štrbské’go Plesa 08:13 11:13 16:13 17:13
Przyjazd elektriczki do Starego Smokowca 08:53 11:53 16:53 17:53
Odjazd autobusu ze Starego Smokowca D.A. 09:10 12:10 17:10 18:10
Przyjazd autobusu do Zakopanego 10:44 13:44 18:44 19:44
Czas jazdy elektriczką 41 minut, długość trasy 16 km, cena biletu 1,50 EUR /taryfa OŽ KLASIK RAILPLUS 0,75 EUR

*Źródło: http://www.strama.eu/strbskie-pleso

Osoby z dobrą kondycją mogą wejść na Rysy od strony polskiej i zejść na słowacką, wracając Stramą do Zakopanego. Pamiętajcie jednak, że ta opcja jest o wiele dłuższa i bardziej wymagająca kondycyjnie. Dobrym rozwiązaniem jest nocleg w Schronisku nad Morskim Okiem i start wczesnym rankiem. Zaoszczędzicie wówczas dwugodzinne, nudne dojście asfaltową drogą do schroniska, o nogach nie wspominając. Można wyruszyć oczywiście w odwrotnym kierunku: ze Słowacji na stronę polską. Ja jednak z własnego doświadczenia uważam, że rozsądniej jest podchodzić trudniejszym i bardziej wymagającym terenem, a schodząc decydować się na  łatwiejszy wariant.

OPIS SZLAKU I RELACJA Z WEJŚCIA NA SZCZYT

Popradské Pleso, zastavka – Popradská polana

    3,5 km   1:15 h

Punktem startu jest parking samochodowy Popradské Pleso, zastavka. Stąd ruszamy przed siebie niebieskim szlakiem, asfaltową drogą, pośród porannych jeszcze opadających mgieł, spoglądając na szczyty Tatr Wysokich, wyłaniających się przed nami i słońce wznoszące się na horyzoncie. Od szczytu dzieli nas 4 h 20 min wędrówki.

Popradské Pleso, zastavka

Początek szlaku
Tatrzańskie kolosy

Popradská polana – Popradské pleso, rázcestie – Horský hotel Popradské pleso

  0,8 km     20 minut

Po godzinie wędrówki odbijamy z niebieskiego szlaku w prawo na żółty wchodząc do lasu. Postanowiłam odwiedzić Cmentarz Symboliczny pod Osterwą (nazywany również Symbolicznym Cmentarzem Ofiar Tatr). Znajduje się tu około 300 tablic, które upamiętniają tragicznie zmarłe osoby (wśród nich Polaków takich jak Mieczysław Karłowicz czy Klemens Bachleda). Napotkacie tu również tablice poświęcone Jerzemu Kukuczce czy Wandzie Rutkiewicz, a więc osób związanych bardzo mocno z Tatrami, które zginęły w innych górach. Niezwykłe wrażenie robią rzeźbione, malowane krzyże, których jest tu około 60 i cmentarna kaplica.Stąd udajemy się do Schroniska nad Popradzkim Stawem.

Przekraczamy drewniany mostek na tatrzańskim potoku i rozpoczynamy zwiedzanie. Zdjęcia z tego miejsca poniżej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Popradzki Staw, zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Żółtawo – zielona woda mieni się w spadających z nieba promieniach słońca. Stoję niczym zahipnotyzowana. Miałam ochotę zostać w tym miejscu i nie iść nigdzie dalej. Nad Staw schodzimy kamienną ścieżką podziwiając okoliczne szczyty. Szlak prowadzi jego brzegiem.

Wchodzimy w mały, przybrzeżny lasek. Przez gałęzie drzew dostrzegam świetną panoramę na schronisko i słyszę dobiegającą do moich uszu niesamowitą melodię. Nie wiem skąd się wydobywała, ale miała w sobie coś wyjątkowego.

Brzegiem w stronę schroniska

Schronisko nad Popradzkim Stawem, a dokładnie hotel górski znajduje się na wysokości 1494 m n.p.m. na jego północno – zachodnim brzegu. Możecie rozsiąść się na olbrzymim, drewnianym tarasie, tak jak zrobiliśmy to my i podziwiać piękną otaczające Was piękno.

Idealne miejsce na chillout

Przy schronisku ustawiono dosyć ciekawe „drzewko” na którym umieszczone są tabliczki z nazwami i wysokościami najwyższych górskich szczytów Świata wraz z dystansem kilometrowym i czasem w jakim możemy się tam dostać.

Tam kiedyś stanę …

Horský hotel Popradské pleso – Rázcestie nad Popradským plesom

0,2 km      5 minut

Od schroniska kierujemy się w lewo szlakiem czerwonym. Idziemy asfaltową drogą prowadzącą do Szczyrbskiego Jeziora. Po chwili docieramy do rozdroża Rázcestie nad Popradským plesom . Znajduje się tu mapa przedstawiająca przebieg szlaku na Rysy.

Dodatkowo w drewnianej budce znajdują się rzeczy, które można wnieść do Chaty pod Rysami. Zazwyczaj są to zgrzewki wody czy opał. Tym razem była ona pusta. Obok jedynie wisiał but ;P. Schronisko to zaopatrywane jest wyłącznie przez ludzi tzw. tragarzy nazywanych w języku słowackim nosiće. Rekord wzniesionego towaru to ponad 200 kg i to jednorazowo ! Możecie to sobie wyobrazić ? Bo ja niezbyt.

Tragarze znoszą również z góry wszelkiego rodzaju odpady i śmieci, dlatego tak ważne jest to, aby po sobie sprzątać i nie dokładać im pracy, której i tak mają bardzo dużo.

Skręcając w prawo, wskakujemy na szlak niebieski.

Idziemy w lewo za czerwonymi znakami

Początek niebieskiego szlaku na Rysy – skręcamy w prawo
Czyżby ktoś z wrażenia zgubił but ? 🙂

Rázcestie nad Popradským plesom – Nad Žabím potokom

1,2 km      35 minut

Niebieski szlak wiedzie spokojnie w większości przez las. Im dalej jesteśmy, tym piękniejsze tatrzańskie panoramy zaczynają się wyłaniać przed nami.  Wchodzimy w głąb Doliny Mięguszowieckiej. Na wysokości 1560 m n.p.m. przekraczamy szumiący Żabi Potok w Dolinie Żabiej Mięguszowieckiej. Podziwiamy piękną Grań Baszt, która podczas wędrówki towarzyszy nam po lewej stronie.

Mijamy mnóstwo turystów. Pomimo, że był to czwartek to piękna słoneczna pogoda „wygoniła” wiele osób na szlak. No cóż, musicie się przyzwyczaić do tego, że szlak na Rysy czy to od polskiej, czy od słowackiej strony, zawsze jest oblegany przez turystów. Z pewnością nie zaznacie na nim spokoju i ciszy. Trochę czułam się jakbym szła w grupie zorganizowanej lub pielgrzymce. Dosłownie.

Początek szlaku przez las
Przez Dolinę Mięguszowiecką
Nad Żabim Potokiem Mięguszowieckim
Przepiękna panorama na Grań Baszt towarzyszy nam przez większość wędrówki

Jeszcze kawałek wśród kosówki i jesteśmy na kolejnym rozdrożu. Możecie kontynuować stąd wycieczkę na Koprowy Szczyt szlakiem niebieskim, lub skręcić w prawo na szlak czerwony prowadzący właśnie na Rysy. Tam też się udajemy. Przez chwilę w głowie pojawiła mi się myśl „A może by tak na Koprowy ?” Wcześniejsze plany jednak wzięły górę.

 

Nad Žabím potokom – Chata pod Rysmi – Rysy

4,2 km         2:45 h

Właściwa przygoda właśnie się rozpoczęła. Czerwony szlak prowadzi nas łatwą ścieżką, wśród kosodrzewiny, zakosami do góry. Teren robi się coraz bardziej surowy i skalisty. W końcu jesteśmy w Tatrach Wysokich. Docieramy do Żabich Stawków: Małego i Wielkiego, których niebieska woda wygląda jak z innej planety. Nad nimi wznosi się grań Baszt: Skrajna, Mała i Pośrednia Baszta.

Żabie Stawki
Od lewej Żabi Staw Wielki i Żabi Staw Mały a nad nimi Skrajna, Mała i Pośrednia Baszta (patrząc od lewej strony), Szatan, Diablowina, Solisko

Aż do tego momentu nie napotkacie żadnych technicznych trudności. Szlak jest jedynie dosyć wymagający kondycyjnie. Przyszła pora na trochę żelastwa. A dokładnie mowa o drabinkach, metalowych stopniach i łańcuchach. Jak to wygląda od słowackiej strony ? Nic strasznego. Oczywiście musicie zachować ostrożność, ale większość „przeszkód” można pokonać bez użycia sztucznych ułatwień, na których (nie wiedząc dlaczego ?) tworzyły się zatory. Aż strach pomyśleć, co dzieje się od polskiej strony. No to zaczynamy.

Stajemy przed pierwszym, długim łańcuchem. Skała jest bardzo dobrze urzeźbiona. Bez problemu więc wdrapujemy się na górę i pokonujemy małą drabinkę.

Pierwszy łańcuch na szlaku
Podejście pod drabinkę i małe zatwardzenie na szlaku

Natrafiamy teraz na metalowe stopnie, po których turyści schodzą wzdłuż skały. My trzymamy się czerwonych znaków i pośród niżej rozwieszonych łańcuchów, idziemy przed siebie.

Metalowe stopnie na szlaku
Przed siebie wzdłuż łańcuchów

Pokonujemy kolejną, lekko nachyloną drabinkę i wchodzimy wyżej po metalowych stopniach, trzymając się prawej strony szlaku.

Tak to wygląda za nami

Kolejno przechodzimy przez dużą, kamienną płytę, gdzie dodatkowo pomaga rozwieszony łańcuch. Przy suchej skale jest on jednak zbędny.

Tak naprawdę na tym fragmencie szlaku czerwonego cały czas towarzyszą nam rozwieszone łańcuchy. W wielu miejscach ilość zabezpieczeń powiedziałabym, że jest wręcz przesadzona.

Wzdłuż łańcuchów

Szlak momentami prowadzi blisko przepaści z prawej strony, należy więc zachować ostrożność.

Wciąż towarzyszy nam przepiękna panorama na Żabie Stawy i grań Baszt. Rewelacyjny widok.

To by było na tyle sztucznych ułatwień. Idziemy teraz wciąż pod górę, po dużych kamieniach. Po drodze mijamy tablicę witającą turystów w języku słowackim oraz przechodzimy pod kolorową „bramą” niczym w Himalajach. Prezentuje się ona dosyć ciekawie.

Kolorowe wrota do wysokogórskiego Świata

Chata pod Rysami 2 250 m n.p.m.

Naszym oczom w oddali ukazuje się już najwyżej położone tatrzańskie schronisko Chata pod Rysami (słow. Chata pod Rysmi) lub Schronisko pod Wagą na wysokości 2 250 m n.p.m.

To jedno z tatrzańskich schronisk (jak już wspominałam) zaopatrywane wyłącznie przez słowackich tragarzy (słow. nosicze) lub turystów. Za wniesienie towaru liczyć możecie na herbatę z sokiem malinowym. Czynne jest jedynie w okresie letnim, a więc od 16 czerwca do 31 października.

Energię dostarczają częściowo baterie słoneczne, oraz oświetlają lampy naftowe. Źródłem wody jest położony poniżej schroniska strumień i roztopiony śnieg. Schronisko kilkukrotnie niszczone było przez schodzące lawiny i odbudowywane.

Pod schroniskiem „straszy” śmierć i oparta kosa. Ustawiono tu również przystanek (zastavka) a przy nim rower, na który oczywiście musiałam wsiąść ;).

Strzeżcie się…
Schronisko i baterie słoneczne dostarczające niewielką ilość energii
Przystanek i panorama na Grań Baszt
No to gdzie jedziemy ?

Wchodzimy do sporej jadalni. We wnętrzu schroniska znajduje się duży piec kaflowy, a nad nim drewniane łóżko – kto z Was chciałby się tu przespać ? 😉 Przed wejściem na szczyt skusiliśmy się na obiad. Ceny wahają się tu od 3 do 7 euro. Uważam, że to niewiele w stosunku do tego, ile wysiłku kosztuje dostarczenie tu na plecach wszystkich półproduktów, produktów i towarów. Ja zdecydowałam się na rewelacyjne jak się okazało bułki na parze na słodko, a Wojtek na smażony ser z ziemniakami i warzywami. Koniecznie spróbujcie jednego i drugiego. Palce lizać. Polecam.

Piec kaflowy a nad nim łóżko. Nie pytałam, czy można się na nim przespać.
Schroniskowa jadalnia
Tutejsze menu
Smażony ser – słowacki tradycyjny przysmak
Bułki na parze z czekoladą i bitą śmietaną

Kiedy mówimy o Rysach od strony słowackiej to o czym myślimy ? Co się nam kojarzy z tym szlakiem ? Oczywiście słynna, kolorowa toaleta nad przepaścią. Znajduje się ona kilka metrów od schroniska. W drzwiach czerwone wycięte serce, a wewnątrz przeszklona szyba i ten widok… nie do opisania. Zobaczcie sami na poniższych zdjęciach.

Niestety wszystkie nieczystości spadają…, no tak dobrze myślicie, w przepaść i zatrzymują się na skałach. Trudno się dziwić. Raczej nikt nie byłby chętny, aby znosić je stąd…

Toaleta obok chaty pod Rysami
Za toaletą możecie umyć ręce
Serce w drzwiach toalety
Panorama z kibelka 😉

Droga do szczytu…

Wychodzimy ze schroniska. Najedzenie się przed wejściem na szczyt chyba nie było dobrym pomysłem…

Od szczytu dzieli nas jeszcze 45 minutowe podejście, szeroką ścieżką. Nie napotkacie na szlaku już żadnych sztucznych zabezpieczeń, ani też większych trudności. Kłania się jedynie kondycja. Towarzyszą nam jedynie niesamowite panoramy. Ale to już na plus. W końcu wynagrodzenie za wysiłek być musi.  Pniemy się cały czas po dużych kamieniach.

Widok w kierunku szczytu
Schronisko w dole widoczne z podejścia na Rysy
Panorama na Ganek (po prawej) na pierwszym planie, a w oddali szczyty Tatr Wysokich
Wytrwale do celu za czerwonymi znakami – po lewej widać wierzchołek polski, a po prawej słowacki

Ostatnie metry kiedy zbliżamy się do szczytu wymagają nieco więcej uwagi i koncentracji oraz w przypadku niektórych, mniej wprawionych osób użycia rąk. Szlak prowadzi nas dobrze urzeźbionym terenem jak widać na poniższym zdjęciu.

Ostatnia prosta

Dotarliśmy. Chmury nieco przysłoniły nam panoramy, ale i tak udało się sporo zobaczyć. Wiele pisać nie będę. Zobaczcie sami jak piękne panoramy roztaczają się ze szczytu. Oczywiście na szczycie polskim turystów jak mrówek. Szczyt słowacki był znacznie mniej oblegany. Przez chwilę byliśmy na nim nawet sami.

Po lewej polski wierzchołek – Rysy 2 499 m n.p.m. Po prawej Niżnie Rysy 2 430 m n.p.m.
Panorama na wierzchołek słowacki z wierzchołka polskiego

Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami widziane z polskiego wierzchołka
Zdjęcie na szczycie być musi 🙂
Rysy trafiają na listę 100 szczytów na 100-lecie niepodległości

Po nacieszeniu oczu widokami, zaczynamy powoli schodzić. Jest już dosyć późno, a przed nami na parking pozostało niemal 4 godziny wędrówki. Żabie Stawki przepięknie mieniły się w późno popołudniowych promieniach słońca, które chyliło się ku zachodowi. Wydawało mi się, jakbym nigdy tędy nie szła. W drodze powrotnej szlak wyglądał zupełnie inaczej. Przypomniały mi się wtedy słowa znajomego, który kiedyś powiedział mi, że nawet ten sam szlak pokonywany w odwrotnym kierunku zawsze jest inny. Miał rację. Tego dnia doświadczyłam własnie takiego stanu. Ludzie jakby zapadli się pod ziemię. Momentami byliśmy tylko my i otaczające nas szczyty.

Żabie Stawki
I jak tu nie zakochać się w takim miejscu ?
Okoliczne szczyty

Schodzimy szlakiem czerwonym, a następnie niebieskim. W drodze powrotnej omijamy Schronisko nad Popradzkim Stawem, kierując się prosto na parking. Poniżej jeszcze kilka zdjęć z zejścia ubezpieczonym odcinkiem czerwonego szlaku. Zobaczcie jak to wyglądało w odwrotnym kierunku.

Trzymamy się tym razem prawej strony
Zabawa na drabince
Po łańcuchu w dół
… albo obok łańcucha. Jak kto woli.

Ostatni odcinek wędrówki jak możecie się spodziewać, znów przebiega asfaltową drogą. Czujemy zmęczenie. Trasa tego dnia była długa i mimo wszystko wymagająca kondycyjnie. Spełniłam jednak swój kolejny, mały cel wśród wielu innych celów i marzeń jakie kłębią się w mojej głowie. Zmęczenie wynagradza nam cudowna panorama na tatrzańskie szczyty oświetlone promieniami zachodzącego słońca.

Tatrzańskie szczyty w zachodzącym słońcu
Ostatnia prosta do parkingu

Moje odczucia i chwila refleksji

Szlak był piękny. Muszę przyznać, że panoramy mnie oczarowały. Samo wejście na szczyt od strony słowackiej nie stanowiło dla mnie wielkiego wyzwania. Może to wydać się dziwne, ale nie czułam jakiejś dużej satysfakcji z faktu stanięcia na szczycie. Dużo większe emocje towarzyszyły mi podczas wejścia na Świnicę czy Kościelec. Nie zmienia to jednak faktu, że  razem z Wojtkiem byliśmy na dachu Polski, a panoramy roztaczające się wokół były rewelacyjne.

Przed opublikowaniem tego wpisu, zmontowałam film z wejścia na szczyt, który zamieszczam poniżej. Udostępniając go na jednej z Facebookowych grup, pewna osoba uznała szlak jakim szliśmy za „krówską perć” (jak ją nazwała). Inna dodała, że takich krów nie spotka się na byle pastwisku. No cóż. To smutne, że nie każdy rozumie ideę górskich wędrówek i tego, że nie każdy czuje się na siłach czy też chce pokonywać szlak na Rysy od polskiej strony. Dzięki możliwości wejścia na ten szczyt od strony słowackiej, mogą stanąć na nim osoby starsze, z gorszą kondycją fizyczną, strachem przed dużą ekspozycją, rodzice z dziećmi i tak dalej. Można by było długo wymieniać.

Dlaczego postanowiłam jako pierwszy wybrać ten wariant wejścia na szczyt ? Powodów jest kilka, a mianowicie: chciałam sprawdzić jak wygląda tak naprawdę jego trudność  i odcinek ze sztucznymi zabezpieczeniami, nacieszyć się widokami, odpocząć po drodze w dwóch schroniskach, a dodatkowo nie spieszyć się, żeby zdążyć na ostatni autobus do Polski (pojechaliśmy własnym samochodem na Słowację). Postawiłam na relaks. Od wyprawy z Polski odstraszył mnie dodatkowo dwu godzinny, asfaltowy odcinek do Schroniska nad Morskim Okiem, którego nienawidzę.

Szlak od strony polskiej przed nami i z pewnością przejdę go nie po to, aby znów stanąć na Rysach, ale po prostu po to aby na własnej skórze, że tak to nazwę, porównać trudności szlaków od obydwu stron.

 

Jeżeli przebrnęliście przez cały wpis, serdecznie Wam gratuluję i dziękuję zrazem. Zachęcam do obejrzenia powyższego filmu. Będzie mi miło, jeżeli zostawisz lajka, udostępnisz post lub skomentujesz. Poniżej punktacja do książeczki GOT i polecane przeze mnie mapy i panoramy widokowe.

Przyda się na szlaku

W górach korzystamy z map Agencji Wydawniczej WIT. Na Słowację polecam Wam zestaw dwóch map 2 w 1 Tatry Polskie i Słowackie w podziale na Tatry Wysokie i Zachodnie. Skala 1 : 25 000 jest doskonała.

KUPISZ JE TUTAJ

 

Polecam Wam Panoramy dla Łowców Krajobrazów od Agencji Wydawniczej WIT. Panoramy z 39 szczytów Tatr Słowackich, w tym z Rysów, znajdziesz w jednej małej, podłużnej i bardzo poręcznej książeczce (23 x 11 cm), którą możesz włożyć nawet do najmniejszej kieszonki plecaka. Dzięki niej łatwo określisz co widać ze szczytu. Niezwykle przydatna rzecz za 10 zł, którą zawsze przy sobie w górach, a którą mamy zawsze ze sobą.

KUPISZ JĄ TUTAJ

W domu warto mieć z kolei Album od tego samego wydawnictwa „Tatry w panoramach”.  Rewelacyjne wydanie w twardej oprawie formatu A4 o wymiarach 29,7 x  21 cm. Każda panorama w nasyconych kolorach i szczegółowo opisana. Na szlak raczej nie polecamy, gdyż troszkę waży, ale do domowego studiowania topografii naprawdę polecam !.

KUPISZ TUTAJ

Na Rysy wędrowaliśmy w butach marki Chiruca – sponsora projektu „100 szczytów na 100-lecie niepodległości”.

 

Z górskim pozdrowieniem,

Edyta/POD SZCZYTEM

You may also like...