100 szczytów na 100-lecie niepodległości, Tatry Polskie, Tatry Wysokie

TATRY WYSOKIE: Kościelec – miał być zachwyt, a pozostał niedosyt

Kościelec jest szczytem o wysokości 2 155 m n.p.m. w polskich Tatrach Wysokich. Dumnie wznosi się nad Doliną Gąsienicową, a jego kształt przypominający piramidę powoduje, że bardzo łatwo go rozpoznać. To chyba najbardziej charakterystyczny punkt panoramy rozciągającej się nad Doliną Gąsienicową. Prowadzi na niego szlak czarny z Przełęczy Karb.

Kościelec jest szczytem wyznaczonym do zdobycia w ramach projektu Tatrzańskie dwutysięczniki i  Turystyczna Korona Tatr .

Stając na Kościelcu, stanęliśmy jednocześnie na 56 szczycie w ramach naszego tegorocznego projektu 100 szczytów na 100-lecie Niepodległości. 

Zapraszam do relacji z wejścia oraz do opisu szlaku.

Tego dnia na godzinę 14:00 prognozowano burzę i opady deszczu. Start zaplanowaliśmy więc wczesną porą, aby zdążyć przed załamaniem pogody. Z domu wyjeżdżamy o godzinie 2:00. Towarzyszy nam moja przyjaciółka Kasia. Do Kuźnic skąd rozpoczyna się nasza wędrówka docieramy o godzinie 4:40. Mimo wczesnej pory, busy do Kuźnic odjeżdżające z  ul. Bronisława Czecha już czekają na pierwszych turystów. Razem z innymi trzema osobami za 5 zł/os. zostajemy powiezieni pod dolną stację kolejki na Kasprowy Wierch. Zaczynamy kolejną przygodę.

Kuźnice – Hala Gąsienicowa przez Boczań – Czarny Staw Gąsienicowy

Czas: 2:49 h,   dystans 6,2 km

Z Kuźnic startujemy o godzinie 5:00. Idziemy niebieskim szlakiem na Halę Gąsienicową przez Boczań i dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Omijamy schronisko Murowaniec. Słońce zaczyna wschodzić.

Poranek jest słoneczny i bezchmurny. Spodobało mi się wczesne wychodzenie na szlak. Jest tak cicho, pusto i spokojnie. Tylko ja i otaczająca mnie przyroda. Czego można chcieć więcej ? Idziemy przez las. Słońce wznosi się na niebie coraz wyżej za drzewami, oświetlając okoliczne hale.

Ten odcinek (przebieg szlaku) opisywałam już  na blogu  więc nie będę się powtarzać. Zainteresowanych odsyłam do poniższego wpisu:

Nad Czarny Staw Gąsienicowy z Kuźnic przez Boczań

Wam natomiast pokażę jakie cuda mogliśmy podziwiać tego poranka.

Wschodzące tatrzańskie słońce
Tatry budzące się ze snu
Na Halę Gąsienicową przez Boczań
Tędy szliśmy

Docieramy do Przełęczy Między Kopami, gdzie zbiegają się szlak niebieski ( którym idziemy) z żółtym (z Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki). Robimy sobie w tym miejscu krótką przerwę na poranną przekąskę i podziwiamy Giewont skąpany w porannych chmurach.

Giewont skąpany w chmurach

Idziemy na Halę Gąsienicową, która o tej wczesnej godzinie jest niemal pusta i taka piękna… Podziwiamy Żółtą Turnię i grań Orlej Perci. Nad halą dumnie króluje Kościelec. Szczyt ten odkąd pierwszy raz go ujrzałam, wzbudzał we mnie głęboką ciekawość i potrzebę stanięcia na jego wierzchołku. To był odpowiedni dzień i godzina, aby zrealizować kolejne z tatrzańskich marzeń. Pogoda była idealna, a niebo bezchmurne. Nic nie wskazywało na to, że to były ostatnie bezchmurne momenty naszej wędrówki tego dnia…

Przechodzimy przez Halę Gąsienicową i za niebieskimi oznaczeniami udajemy się kamienną ścieżką nad czarny Staw Gąsienicowy, gdzie robimy sobie przerwę przed mocnym podejściem na Przełęcz Karb.

W stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego

Kościelec widziany od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego

Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym meldujemy się przed godziną 8:00. Niestety… zaczynają nadciągać chmury, które uniemożliwiają nam pełne podziwianie otaczających go tatrzańskich szczytów. Ostatni raz byliśmy  w tym miejscu w 2016 roku. Wtedy również nie mieliśmy na tyle szczęścia, aby trafić na błękitne, przejrzyste niebo.

Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy – Przełęcz Karb

Czas: 40 min     Dystans: 0,8 km

Rozpoczynamy pierwsze tego dnia i chyba najgorsze kondycyjnie podejście  – na Przełęcz Karb, na którą docieramy po około pół godzinnej wędrówce. Całe podejście prowadzi stromo, po dużych kamieniach. Im wyżej tym w dole piękniejsze podziwiać możemy panoramy na Dolinę Gąsienicową i Czarny Staw. Przygotujcie się na porządny, kondycyjny wycisk. Nie ma tu żadnych szczególnych trudności. Jak na każdym szlaku oczywiście należy zachować ostrożność. Na Przełęcz Karb wejść możecie również od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej, znacznie łagodniejszym szlakiem niebieskim. Tamtędy będziemy schodzić.

Po kamieniach mocno do góry
Dolina Gąsienicowa
Czarny Staw Gąsienicowy widziany z czarnego szlaku na Przełęcz Karb (linie które na nim zauważacie to ruch lustra wody spowodowany przez pływające po nim kaczki 🙂 ).

Nie mogę wprost nasycić swoich oczu widokiem, który mam przed sobą. Kościelec. To uczucie kiedy na niego patrzyłam w momencie dotarcia na przełęcz, było nie do opisania. Chęć zdobycia tego jednego z najpiękniejszych, tatrzańskich szczytów była ogromna. Wygląda niczym piramida. Podziwiamy panoramę na całą Zielona Dolinę Gąsienicową i jej stawki, zmierzając pod szlakowskaz. Pokonujemy na Przełęczy mały skalny odcinek szlaku, w postaci kominka niesprawiający problemów. Pora na ostateczne podejście.

Kościelec widziany z Przełęczy Karb
Zielona Dolina Gąsinowa i jej stawki. Od lewej: Zielony Staw Gąsienicowy, Kurtkowiec,, na środku Litorowy Staw, po prawej Dwoisty Staw Zachodni i Wschodni.
Ostatnie metry przed początkiem szlaku na Kościelec
On… zasnuty chmurami

Przełęcz Karb – Kościelec

Czas: 45 min     Dystans: 0,8 km

Kasia, która nam towarzyszyła, zrezygnowała z podejścia ze względu na swój lęk wysokości i przestrzeni, udając się według moich instrukcji do Schroniska Murowaniec. My z kolei mieliśmy zameldować jej kiedy już staniemy na szczycie i później kiedy bezpiecznie zejdziemy.

Na szczyt Kościelca możecie dostać się tylko i wyłącznie czarnym szlakiem z Przełęczy Karb. Podejście zajmuje 45 – 50 minut. Nie jest to z pewnością łatwy szczyt. Nie jest to szczyt dla osoby, która pierwszy raz wychodzi w Tatry Wysokie, nie ma żadnego obycia z przestrzenią i nie wie jak zareaguje na znaczną ekspozycję.  Powiedziałabym bez zawahania, że jest to trudny do zdobycia szczyt. Informuje o tym tablica TOPR znajdująca się na przełęczy. Dlaczego trudny ? Brak tu przede wszystkim jakichkolwiek sztucznych zabezpieczeń w postaci łańcuchów czy klamer. W wielu miejscach byłyby one bardzo przydatne i mogłyby zapobiec ewentualnym wypadkom. Ponadto jest kilka płaskich płyt do pokonania. Jest gdzie spaść. Po opadach deszczu  lub przy niepewnej pogodzie wychodzenie na ten szlak nie jest zbyt rozsądnym pomysłem.

Dla nas Kościelec był o wiele trudniejszy od Świnicy od strony Kasprowego Wierchu , od podejścia na słowacki Krywań czy Kozi Wierch od Doliny Pięciu Stawów. 

Trudności pojawiają się  bliżej wierzchołka, mniej więcej w połowie podejścia. Problematycznych i dosyć niebezpiecznych miejsc jest stosunkowo dużo. Nie zdawałam sobie tak naprawdę sprawy, że jest ich aż tyle. Poniżej opisuję dla Was najbardziej wymagające skupienia miejsca.

Na Przełęczy Karb

Już wiedziałam, że tego dnia pozostanie niedosyt. Wraz z nami, nad Przełęcz Karb nadciągnęły chmury. Burza prognozowana była dopiero około godziny 14:00, dlatego też na szlak wyruszyliśmy tego dnia tak wcześnie. Pogoda była stabilna. Ciężko uwierzyć, że aż pod Czarny Staw Gąsienicowy towarzyszyło nam słońce i bezchmurne, błękitne niebo. Z próby podejścia na szczyt Kościelca jednak nie zrezygnowaliśmy. Ruszamy przed siebie. Schodzący kolega, którego podpytuję o warunki na podejściu, miał to szczęście, że trafił na blisko godzinne okno pogodowe. Nam tej godzinki niestety zabrakło…

Początek szlaku to łatwe podejście po dużych kamiennych stopniach, mocno do góry. Wchodzimy w surowy, tatrzański, wysokogórski teren.

Początek szlaku
Po kamiennych stopniach do góry

Szlak skręca w prawo o czym informuje nas czarna strzałka. Przechodzimy przez pierwszą płaską płytę, która raczej nie powinna sprawić trudności.

O kolejnym miejscu wiedziałam. Nieszczęsny, dosyć wysoki, skalny kominek, na którym musiałam się nieźle namęczyć. To pierwsza poważniejsza „przeszkoda” jaką napotkacie. Stajecie przed nim i zastanawiacie się jak się wdrapać do góry. No cóż… też tego doświadczyłam. Same nogi nie wystarczą. Należy uruchomić wszystkie cztery posiadane przez Was kończyny i nieco się podciągnąć. Ja ze swoimi 163 cm wzrostu miałam małe problemy. Przede mną perspektywa wciągnięcia się na górę. Pomógł Wojtek towarzyszący mi na szlaku. Po mojej prawej stronie znaczna ekspozycja szlaku, a w tle jego pocieszający głos:  – „Postaw tutaj nogę i się podciągnij, tylko uważaj żebyś nie spadła w przepaść… „. No super… Daliśmy radę.  Był to jak dla mnie najtrudniejszy do pokonania fragment szlaku podczas podejścia na Kościelec. Jak się później okazało, zejście poszło mi sprawnie i jakoś tak bezproblemowo.

Przeszkoda numer 1

Widoczność od samego rozpoczęcia podejścia na ten dwutysięcznik była zerowa. Wokół chmury przesłoniły dosłownie wszystko w przeciągu 10-15 minut. Chwilami wyłaniał się w dole Czarny Staw Gąsienicowy. Skały były lekko wilgotne, a w niektórych miejscach musieliśmy omijać kałuże. Większość szlaku była jednak sucha. Idziemy cały czas mocno, zakosami do góry, mijając kilkoro turystów.

Trawersujemy kolejną, płaską płytę widoczną na zdjęciu poniżej. Teren robi się coraz bardziej stromy. Im wyżej, tym bardziej należy angażować ręce w podejście.

Przeszkoda nr 2
Po płycie do góry
Wojtek testuje model podejściowych butów Chiruca Yucatan Pro GTX

Podczas wyprawy na Kościelec ja w dalszym ciągu testowałam buty trekkingowe marki Chiruca model Dynamic GTX.

Tym razem spisały się znacznie lepiej niż podczas wyprawy na Krywań. Rozbicie sporo mi pomogło i zaoszczędziło moje delikatne pięty.

Wojtek z kolei założył buty podejściowe Chiruca Yucatan Pro GTX.  O pierwszych odczuciach dotyczących tego modelu na końcu niniejszego wpisu.

Przed nami kolejna płaska płyta. Coś dużo ich na tym etapie podejścia. Przechodzimy przez nią stawiając kolejno i opierając stopy na lekkim, kamiennym zagłębieniu. Nie ma tragedii.

Plaska płyta widziana z dołu – przeszkoda nr 3
Płyta od drugiej strony – moja kolej
Walczymy na szlaku

Zakosami pniemy się coraz wyżej. Do szczytu już nie daleko. Przed nami kawałek łatwej, kamiennej ścieżki. Niebo nieco się rozpogadza. Nie liczymy jednak na wiele.

Do pokonania zostały nam dwa problematyczne miejsca. Podchodzimy pod pierwsze z nich.  Znów płaska kamienna płyta, pozbawiona jakichkolwiek sztucznych ubezpieczeń, pochylona pod znacznym kątem. I tu z pewnością jakiś łańcuch by nie zaszkodził. Podejście jak podejście. Dajemy radę. Lekka adrenalina mobilizuje nas na szlaku. Buty na podeszwie Vibram świetnie trzymają się skały. Na zejściu jednak łańcuch znacznie ułatwiłby zadanie, gdyż nie trzeba by było zsuwać się na tyłku… Zachowajcie tu ostrożność.

W dole wśród chmur znów wyłania się Czarny Staw Gąsienicowy.

Podchodzimy pod największą na szlaku kamienną płytę do pokonania
Czarny Staw Gąsienicowy
Przeszkoda nr 4 – po kamieniach do góry
Szlak widziany z dołu
Szlak widziany z góry i ja na nim w trakcie gimnastyki 😉

Schodzenie na tym odcinku wymaga o wiele większego skupienia.

Szczyt Kościelca jest już na wyciągnięcie ręki. Przed nami ostatni skalny kominek i jesteśmy na miejscu.

Przeszkoda nr 5 – ostatnie metry pod szczytem

Widoczność jest niestety bardzo kiepska za sprawą płynących po niebie chmur. W dole widzimy jedynie Czarny Staw Gąsienicowy i Zmarzły Staw, a w okolicy szczytu tylko najbliższy Zadni Kościelec, na tle którego robimy sobie zdjęcie.

Czarny Staw Gąsienicowy
Z Zadnim Kościelcem w tle
Zmarzły Staw
Pomimo braku widoków – Kościelec zdobyty

Po kilkunastu minutach spędzonych na Kościelcu postanawiamy schodzić. Mniej więcej w połowie szczytu pogoda pozwala nam podziwiać całą Dolinę Gąsienicową i Przełęcz Karb w promieniach słońca. Zawsze to jakieś pocieszenie.

Dolina Gąsienicowa w całej okazałości

Przełęcz Karb – Zielony Staw Gąsienicowy

Dystans: 0,9 km   Czas: 20 min

Docierając na Przełęcz Karb nadciągnęły ciemne chmury, z których spadło nam na głowę kilka kropel deszczu. Nie wyglądały one zbyt zachęcająco. Pogoda jednak tylko postraszyła. Ruszamy niebieskim szlakiem nad Zielony Staw Gąsienicowy. Przybiera on postać kamiennego chodnika. Początkowo wygląda to jak jedno, wielkie gruzowisko. Stopniowo tracimy wysokość. Idzie się lekko, szybko, miło i przyjemnie. Wiele osób dopiero rozpoczyna podejście na Kościelec z Przełęczy. Ze względu na nagłą zmianę pogody nie sądzę, aby było to rozsądne. Chmury zwiastowały wiszącą w powietrzu burzę.

Ciemne chmury nad naszymi glowami
Obieramy niebieski szlak
W stronę Zielonego Stawu Gąsienicowego

Zielony Staw Gąsienicowy
Tatrzańskie kaczuchy 😉

Zielony Staw Gąsienicowy – Schronisko PTTK Murowaniec

Dystans: 2,4 km      Czas: 53 min

Zmieniamy kolor szlaku na czarny, który zaprowadzi nas do schroniska. Przed nami jeszcze dobre 50 minut marszu przez Zieloną Dolinę Gąsienicową.

czarne chmury nad Kościelcem…
Przez Zieloną Dolinę Gąsienicową
Od lewej Kościelec od prawej Świnica, której nie widzieliśmy ze szczytu
Do schroniska

Schronisko PTTK Murowaniec – Kuźnice przez Boczań

Dystans: 4,7 km        Czas: 1:53 h

Z Murowańca po dłuższej przerwie wracamy do Kuźnic. Wędrując przez Boczań słychać za nami mocne pogrzmiewanie. O 14:00 jesteśmy już po wycieczce i jedziemy do domu. Od znajomych wiem, że po naszym wyjeździe rozpętała się nad Tatrami niezła burza. Warto więc wcześniej planować wycieczkę i sprawdzać prognozy pogody. Pamiętajcie o tym.

Punktacja z trasy do książeczki GOT

Pierwszy test butów podejściowych Chiruca Yucatan Pro GTX

Kolejny model butów marki Chiruca testowany przez nas (a dokładnie przez Wojtka) w ramach realizacji naszego projektu „100 szczytów na 100-lecie niepodległości”.

Bardzo krótko, gdyż cała recenzja na blogu zostanie zamieszczona po dłuższym ich użytkowaniu. Yucatan Pro GTX to solidny model podejściowy na podeszwie Vibram Octopus z otokiem z mocnego materiału z przodu buta. Cholewka wykonana jest z hydrofobowego syntetycznego nubuku i Cordura. Posiadają membranę Gore-Tex, której jeszcze nie było okazji przetestować.

Po pierwszym wyjściu można stwierdzić, że buty są solidnie wykonane, lekkie, wygodne i świetnie trzymają się skały i wyglądają na nogach. Nie obtarły i nie sprawiły użytkownikowi żadnych niemiłych niespodzianek na szlaku.

Warto mieć w plecaku

Polecam Wam Panoramy dla Łowców Krajobrazów od Agencji Wydawniczej WIT. Panoramy z 39 szczytów Tatr Polskich, w tym z Kościelca, otoczenia Czarnego Stawu Gąsienicowego i z Doliny Gąsienicowej, znajdziecie w jednej małej, podłużnej i bardzo poręcznej książeczce (23 x 11 cm), którą możecie włożyć nawet do najmniejszej kieszonki plecaka. Dzięki niej łatwo określicie co widać ze szczytu. Niezwykle przydatna rzecz za 10 zł, którą zawsze przy sobie w górach.

KUPISZ JĄ  TUTAJ

W domu warto mieć z kolei Album od tego samego wydawnictwa „Tatry w panoramach”.  Rewelacyjne wydanie w twardej oprawie formatu A4 o wymiarach 29,7 x  21 cm. Każda panorama w nasyconych kolorach i szczegółowo opisana. Na szlak raczej nie polecamy, gdyż troszkę waży, ale do domowego studiowania topografii naprawdę polecamy !.

KUPISZ TUTAJ

Jeśli Wam się podobało, zapraszamy to polubienia naszej strony na Facebook, aby być na bieżąco oraz do subskrypcji strony.

Na Kościelec powędrowaliśmy w butach marki Chiruca – sponsora projektu „100 szczytów na 100-lecie niepodległości”

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *