Pieniny, Relacje, Uncategorized

PIENINY: Na Wysoką, Durbaszkę i Wysoki Wierch z Rezerwatu Biała Woda

 

 

1 października witałam jesień większą niż zwykle ekipą na Trzech Koronach i Sokolicy. Była to moja pierwsza pienińska wędrówka po tym paśmie górskim. Mimo, że wiele razy bywałam w Szczawnicy i Krościenku, to na górskie szlaki było mi w tych okolicach jakoś nie po drodze. A szkoda, bo Pieniny czarują swą innością i tajemniczością o czym się przekonałam.

Niespełna trzy tygodnie po pierwszej wyprawie pojechałam ponownie w towarzystwie Asi, którą serdecznie pozdrawiam. Był to jej pierwszy górski trekking więc tym bardziej gratuluję jej przejścia zaplanowanej trasy, motywacji i samozaparcia :).

20 października był ostatnim zapowiadanym dniem jesiennej słonecznej pogody przed kolejnymi opadami deszczu. Ze względu na to, iż był to piątek nieco przedłużyłam sobie weekend i pognałam jak wiatr w nieznane. Za punk startu obrałam parking „Pod Homolami” w  Jaworkach, gdzie dotarłyśmy dosyć późno jak na prawie całodzienną wędrówkę, bo po godzinie 9:00. Jak się później okazało, miało to swoje plusu ponieważ aż do południa utrzymywała się dosyć duża mgła, która pozbawiła nas wszelkich złudzeń na lepsze widoki. Powiem Wam szczerze, że z całej trasy w pamięć zapadła mi szczególnie Wysoka, Durbaszka i Wysoki Wierch. Pozostała część trasy jakoś uleciała z pamięci ze względu na ograniczone przez lasy widoki. Postaram się jednak przybliżyć ją Wam i wyciągnąć z szarych komórek jak najwięcej ;).

Trasa startuje w Jaworkach i kończy swój bieg w Szlachtowej skąd musimy chodnikiem dojść do parkingu (należy doliczyć około pół godziny marszu). Łączny czas przejścia bez odpoczynków to  6 godzin, a dystans  około 18 kilometrów. Z czystym sumieniem mogę polecić powyższą trasę mniej wprawionym turystom, osobom szukającym ładnej widokowo trasy lecz niezbyt męczącej, czy rodzinom z dziećmi. Nie odczujecie większych przewyższeń. Na całej trasie jest raptem kilka krótkich podejść m.in. na Wysoką.
Dlaczego nie poszłam na łatwiznę i nie weszłam na Wysoką przez Wąwóz Homole ? Otóż przede wszystkim dlatego, że chciałam przejść przez rezerwat Białej Wody  i wszystkie siedem kolejnych szczytów korony:  Werchliczka, Watrisko, Smerekowa, Wysoka, Borsuczyny, Durbaszka i Wysoki Wierch. Trzy z wymienionych szczytów (Werchliczka, Watrisko i Smerekowa) nie leżą bezpośrednio na szlaku lecz obok niego. Nie łamiemy więc przepisów lecz przechodzimy obok nich niebieskim szlakiem. Do niszczenia przyrody Was również nie namawiam, a nawet przed tym przestrzegam.
Parking Wąwóz Homole jest ogromny i tego dnia niemal pusty
Koszt całodniowego parkingu dla samochodu osobowego wznosi 15 zł. Ruszamy z niego asfaltową drogą przed siebie. Po kilku minutach mijamy wejście na zielony szlak do Wąwozu Homole, którym można udać się bezpośrednio na najwyższy szczyt Pienin – Wysoką. Dochodzimy do żółtego i czerwonego szlaku, wzdłuż którego biegnie również czerwony szlak rowerowy.
Po 25 minutach marszu wchodzimy do Rezerwatu  krajobrazowego Biała Woda chroniącego dolinę noszącą tę samą nazwę. Strome zbocza rezewatu zbudowane są z wapienia krynoidowego i porasta je cenna roślinność. Znajdują się w nim reliktowe wysokogórskie gatunki  takie jak: dębnik ośmiopłatkowy, konietlica alpejska czy pępawa Jacquina.  Dnem rezerwatu płynie potok tworzący malowniczy wodospad. Wędrując przechodzimy przez kilka drewnianych mostków w pięknym otoczeniu natury. Poranek jest chłodny, a słońca jak na razie nie widać.
Po upływie kolejnych 30 minut docieramy do rozdroża szlaków. Szlak czerwony pieszy a zarazem rowerowy biegnie dalej przez Flader (871 m), Jasielnik (886 m), Ruski Wierch (935 m) i Pokrywisko (975 m) aż do Przełęczy Gromadzkiej. My obieramy szlak żółty, który zaprowadzi nas na Przełęcz Rozdziela.
Początek szlaku na Przełęcz Rozdziela

Od tego momentu idziemy cały czas lekko i sukcesywnie pod górę. Szlak wygląda dosłownie jakby przebiegło przez niego stado baranów i przejechało kilkadziesiąt maszyn rolniczych :P.

Początek żółtego szlaku
Widoki za nami
 Na Przełęcz docieramy po godzinnym podejściu. Asia pojechała ze mną na swój pierwszy górski trekking i miała być to dla niej miła i przyjemna wycieczka, a tymczasem za swoimi plecami słyszałam tego dnia kilkanaście razy „Kobieto poczekaj, nie leć tak, chcesz mnie zabić ? To miała być lekka trasa !” 😀
Na Przełęczy Rozdziela zbiegają się szlaki Pienin i Beskidu Sądeckiego. Możecie udać się stąd niebieskim szlakiem na Przełęcz Gromadzką i Wielki Rogacz lub żółtym do słowackiej Litmanowej.
Na Przełęczy Rozdziela
Szlak niebieski biegnie w dwie strony. W prawo w kierunku Obidzy w Beskidzie Sądeckim i w lewo w kierunku Wysokiej gdzie się udajemy. Przed nami kolejne dwie godziny wędrówki.
Schodzimy z przełęczy żeby po chwili rozpocząć łagodne podejście w okolice Smerekowej (1014 m). Szlak przebiega obok szczytów Werchliczki (964 m) i Watrisko (960 m). Wędrujemy najpierw polaną, skąd roztacza się piękny widok (a przynajmniej zgodnie z przewodnikami powinien) na Brysztańskie Skały należące do Rezerwatu Biała Woda. My widzimy jednak niewiele ze względu na mgłę. Idziemy naprzemiennie wśród łąk i lasów w jesiennym klimacie.
Początek niebieskiego szlaku z Przełęczy Rozdziela w kierunku Wysokiej
W Pieninach jesień dobiegała już końca. Lasy zrzuciły  większość swoich liści, które przybrały odcienie brązu i błyszczały pod naszymi stopami.
Jesienny niebieski szlak
Pomimo iż w ostatnich dniach nie padało, a pogoda była iście letnia to na szlaku jest mnóstwo błota, zapewne po poprzednim załamaniu pogody. Wędrujemy ścieżką wśród drzew które otaczają nas dosłownie zewsząd, stąd też nie możemy na razie liczyć na lepsze widoki. Nie zatrzymując się więc wędrujemy przed siebie.
Po liściastym dywanie 🙂

Przed podejściem na Smerekową wychodzimy na polanę gdzie trwa wywóz drzewa. Stąd możemy już nacieszyć nasze oczy nieco bardziej wyrafinowanymi widokami. Słońce wychodzi zza chmur i zapowiada się, że może jednak dzisiejsza wędrówka nie zostanie zaliczona do najgorszych.

 

Z Przełęczy pod Watriskiem rozpoczynamy dosyć strome ale krótkie podejście w okolice Smerekowej na wysokość około 1014 m n.p.m.  Promienie słońca majestatycznie przebijają się pomiędzy drzewami padając na ścieżkę pod naszymi nogami. Cudny widok !

Po kilku chwilach wchodzimy ponownie w las. Szlak odbija w prawo i nie wygląda zbyt ciekawie. Przedzieramy się pomiędzy „chaszczami” brodząc w błocie po kostki. No cóż, bywa… idziemy tak kilkanaście minut w butach ważących łącznie z błotkiem ze 2 kg.

Dalszy przebieg niebieskiego szlaku
Błotne urozmaicenie

Pojawia się jednak nieco pozytywów na tym odcinku szlaku w postaci jesiennych widoków i wyłaniających się zza drzew panoram.  Wychodzimy z lasu na pięknej polanie Janeczków. Można odbić w tym miejscu na szlak zielony w kierunku południowym do Stranian na Słowacji. Mamy świetny widok na Wysoką oraz skałki Zaskalskiego i Homoli. Szlak trawersuje teraz północne stoki Wysokiej.

Jesienne klimaty na szlaku

 

Widok na Wysoką z Polany Janeczków
Trawersujemy wygodną ścieżką zbocze Wysokiej

Idziemy znów  lasem (żadna nowość),  aby dotrzeć do ostatecznego rozdroża szlaków pod Wysoką, skąd od szczytu będzie dzieliło nas 20 minut podejścia. Nasz szlak zbiega się tutaj ze szlakiem koloru zielonego biegnącym do Jaworek przez Wąwóz Homole.

Początkowe podejście na Wysoką jest dosyć strome i tego dnia nieco niebezpieczne ze względu na mokre i błotniste, a tym samym śliskie kamienie. W takich warunkach trzeba uważać żeby nie powybijać sobie zębów. Swoją drogą cieszymy się z Asią, że nasza dzisiejsza trasa biegnie dalej w kierunku Durbaszki i Wysokiego WIerchu i nie będziemy musiały tędy schodzić i gimnastykować się na prawo i lewo.

Po 5-ciu minutach stajemy na Przełęczy  Kapralowej Wysokiej (955 m n.p.m.). Dawniej znajdowała się w tym miejscu niewielka polana. Stąd podejście na szczyt Wysokiej przebiega skalistą ale ubezpieczoną granią w większości po metalowych schodach z barierką. Jest krótkie, ale nie brak mu intensywności.

W stronę szczytu Wysokiej

 
Na Wysoką po schodach marsz ! 🙂
Ostatnie metry na szczyt po skalistej grani
Panorama z Wysokiej jest niesamowita oczywiście pod warunkiem dobrej widoczności. Na zachodzie widnieje Wysoki Wierch, za którym ujrzycie Trzy Korony w Pieninach Właściwych, Żar w Pieninach Spiskich, a na horyzoncie można dostrzec Pilsko, Babią Górę i Policę. Na szczycie nie ma gdzie palca wcisnąć pomimo iż miejsca jest tu sporo, a to z powodu licznej wycieczki szkolnej, która tego dnia jak na złość zrobiła sobie tutaj dłuższą przerwę. Czekamy więc na odpowiedni moment i wciskamy się na skały znajdując w końcu dobre miejsce na popas 🙂
Panorama w kierunku Pienin Właściwych: Wysoki Wierch, a za nim w oddali i mgle widok na Trzy Korony
Panorama w stronę Tatr. Po prawej Wysoki Wierch .
Panorama w stronę Magury Spiskiej
Tatry, które chciałam pomimo zawieszonej mgły uchwycić jak najlepiej

Na szczycie Wysokiej zamontowana została w połowie października tabliczka z nazwą i wysokością szczytu, który zaliczany jest do Korony Gór Polski oraz drewniana budka z pieczątką w środku.

I my na najwyższego szczycie Pienin 🙂
Chwila dla siebie…

Po dłuższej przerwie i nacieszeniu się widokami, nie do końca takimi jakie sobie wymarzyłyśmy schodzimy tą samą drogą na Przełęcz Koralową Wysoką i ruszamy dalej niebieskim szlakiem. Pokonujemy krótkie podejście na Borsuczyny (939 m n.p.m.) i wędrując dalej lasem wdrapujemy się po łagodnym garbie Durbaszki (942 m n.p.m.).

Dalszy przebieg niebieskiego szlaku w kierunku Borsuczyn
Krótkie podejście na Borsuczyny
Łagodne podejście na Durbaszkę

Na północnym stoku Durbaszki znajduje się budynek schroniska harcerskiego „Pod Durbaszką”. Dotrzecie do niego w niespełna 10 minut zbaczając ze szlaku. My jednak idziemy dalej, gdyż zasiedziałyśmy się nieco na Wysokiej, a dzień zbliża się ku końcowi. Z rozległej polany podziwiamy górujący przed nami Wysoki Wierch, a za nim wyłaniające się w zawieszonej mgle Trzy Korony gdzie  wędrujemy rewelacyjną, zieloną, łagodną ścieżką.

Panorama na Wysoki Wierch i Trzy Korony
W stronę schroniska

Pod Wysokim Wierchem znajduje się rozwidlenie szlaków. Żółtym w ciągu 10 minut podchodzimy na szczyt. Niebieski biegnie razem ze znakami żółtymi dalej do Przełęczy pod Huściawą – naszego dalszego punktu wycieczki.

Urocze pienińskie panoramy

W stronę Wysokiego Wierchu
Ostatnie metry pod szczytem

Słońce zniża się coraz bardziej ku zachodowi, a my łapiemy jego ostatnie promienie na naszej skórze. Jest tak miło i przyjemnie. Ze szczytu roztacza się przepiękny widok na Wysoką i Durbaszkę oraz na stronę słowacką. Rozsiadamy się wygodnie  żeby coś przekąsić, rozkładam mapy i panoramy widokowe od wydawnictwa WIT  i rozkoszuję się tą chwilą. Szkoda, że nie mogła trwać wiecznie.

Od lewej na pierwszym planie słowackie szczyty : Kicera 943 m, Bystry hrb 791 m, Vysoky vrch 805 m

Studiowanie mapy i panoram widokowych w pięknej okoliczności przyrody

Z Wysokiego Wierchu schodzimy tą samą drogą i ruszamy dalej wygodną ścieżką żółtym i niebieskim szlakiem wciąż rozglądając się na boki i żałując, że niebawem trzeba będzie wsiąść do samochodu i wrócić do domu. Po 20 minutach jesteśmy na Przełęczy pod Huściawą skąd rozpoczynamy zejście do Szlachtowej szlakiem koloru żółtego. Przed nami kolejne 1,5 godziny marszu.

W kierunku przełęczy – szlak żółty i niebieski
Widok na Trzy Korony, Sokolicę i Czerteż podczas zejścia

Szlak do Szlachtowej był tego dnia nadzwyczaj błotnisty. Nie robiło to na nas już większego wrażenia. Skupiłam się na chłonięciu ostatnich jesiennych widoków. Po drodze napotykamy stado niezmiernie przyjacielskich psów pasterskich obok bacówki, które towarzyszą nam przez kilka kolejnych minut wędrowki :).

Jesień…
Żółty szlak do Szlachtowej w jesiennych barwach
Nowy kolega na szlaku 🙂

Koniec szlaku prowadzi kamienną ścieżką wśród lasu i kończy swój bieg przy zabudowaniach pomiędzy którymi idziemy do głównej drogi. Stąd chodnikiem udajemy się w prawo do samochodu na parking w Jaworkach. Przejście z jednej miejscowości do drugiej zajmuje nam  około pół godzinki.

Koniec żółtego szlaku do Szlachtowej
Ostatnie metry do głównej drogi

Wyrażając swoją opinię na temat przebytej tego dnia trasy najbardziej urzekł mnie widok na Wysoki Wierch spod Durbaszki i roztaczające się z niego panoramy przede wszystkim na stronę słowacką. Pieniny są piękne, temu nie można zaprzeczyć. Mają swój unikatowy klimat i charakter. Ja jednak swoją duszą pozostawiłam kiedyś w Tatrach na Szpiglasowym Wierchu i chyba nic i nikt jej  stamtąd nie zdoła wyrwać…

Poniżej przedstawiam dla Was standardowo punktację do książeczki GOT.

Czołem góromaniacy, do zobaczenia na szlaku 🙂

Źródło: mapa-turystyczna.pl

 

E.M.

You may also like...