KORONA GORCÓW KZKG RP: Na Obidowiec i Turbacz z Obidowej

KORONA GORCÓW KZKG RP: Na Obidowiec i Turbacz z Obidowej

W ramach wycieczki zdobyć możecie dwa szczyty, zaliczone do Korony Gorców, ustanowionej przez Klub KZKG RP:  Obidowiec 1106 m n.p.m. oraz Turbacz 1310 m n.p.m.

Turbacz jest jednocześnie najwyższym szczytem pasma Gorców, zaliczonym do Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich oraz do Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich Klubu KZKG RP.

Gorce były kolejnym pasmem górskim, które postanowiliśmy odwiedzić. Jakoś nie było wcześniej odpowiedniego dnia ani tym bardziej miesiąca żeby się tam wybrać. Tatry jak dotąd zwyciężały nad innymi górskimi miejscami w Polsce ;). Podobno Gorce zimą są najpiękniejsze – musiałam sprawdzić to osobiście. Wyczekiwałam więc okna pogodowego śledząc po 500 razy dziennie prognozy na kilku stronach internetowych. Z reguły jestem niedowiarkiem 😛 muszę zobaczyć lub dotknąć żeby uwierzyć w internetowe „Once upon a time…”;)

No i w końcu się doczekałam 😀 30 grudnia 2017 roku miała być lampa przez 8 godzin, jarzycie ? 🙂 8 godzin słońca i bezchmurne niebo dzień przed Sylwestrem – lepiej nie mogło się nam trafić. Postanowiliśmy więc uczcić i zakończyć sezon 2017 na najwyższym szczycie Gorców – Turbaczu. A jak – nie ma to jak z grubej rury uderzyć najwyżej jak tylko się da :).

Sobotni dzień zaczyna się standardowo. Pobudka 3:30, wyjazd z domu około 4:20 i jedziemy do Obidowej. Dziś towarzyszy nam brat Wojtka, a mój szwagierek Michał(jego młodszy klon) ;). Na miejsce docieramy około 7:00. Na zewnątrz ziąb jak na Antarktydzie. No dobra prawie… odczuwalna temperatura oscylowała około minus 18 stopni. Michał trzęsie się jak galareta, która nieźle stężała na mrozie mówiąc – „Po cholerę mi to było[…]”. Chciałeś to masz 😛

Skręcając z głównej drogi na Obidową dojedziecie bezpośrednio do parkingu. Jest duży i na szczęście odśnieżony. Nikt nie pobrał od nas żadnej opłaty za postój. Nie wiem jakie są tu praktyki latem. Nie ma też żadnej budki z biletami wstępu do parku co mnie dziwi, bo w Tatrach to jest nie do pomyślenia :). Jak może nie być budki ? Na oszczędności staram się jednak w życiu nie narzekać ;).

Parking w Obidowej bladym świtem

Plan trasy zapowiadał się jak poniżej:

Oznaczenia szlaków szczególnie w otoczeniu parkingu jak dla mnie pozostawiają trochę do życzenia i mogłyby być nieco lepsze. Znajduje się tam wprawdzie ogólna mapa z rozrysowanymi szlakami ale wiele to nie daje. Mieliśmy przyznam szczerze problem ze znalezieniem początku zielonego szlaku. Wszystkie znaki wskazują na trasy narciarskie. Ruszyliśmy tak naprawdę za tabliczkami z napisami „Chodźcie na Turbacz” które kierowały przede wszystkim na trasę narciarstwa biegowego na Turbacz z Obidowej.

Ok… no to gdzie ja mam iść ???
Dosyć ciekawe oznaczenia ale ciężkie do odszyfrowania…

Przechodząc przez płynący po betonie strumień napotykamy na drzewie szlak zielony. Czyli jest jakiś postęp w poszukiwaniach 😀 Nie wiemy jednak tak naprawdę w którą stronę idziemy – czy kierujemy się do schroniska Stare Wierchy czy w przeciwnym kierunku tzn. na Turbacz przez Bukowinę Obidowską. No chyba, że byłam na tyle niewyspana że jakimś cudem nie znalazłam szlakowskazu… ?

Gdzie strumyk płynie z wolna…

Szlak wiedzie nas wśród drzew na razie bez większych widoków, właściwie bez żadnych… i pnie się już od samego początku dosyć mocno pod górę. Wojtek na to – „Ej, a mówiłaś że ten szlak ma być lekki ?” – he he a no mówiłam 😛

W naszych rejonach panuje jesień ? wiosna ? ciężko stwierdzić. Tutaj natomiast zima w pełni i masa śniegu, która oblepia wszystko wokół. Pniemy się tak cały czas pod górę jakieś 40 minut zanim stajemy jak się okazuje pod Schroniskiem PTTK Stare Wierchy. Po pierwszej pół godzinnej porannej rozgrzewce na szlaku załapujemy się na dosyć późno wschodzące słońce i pierwsze panoramy. Ośnieżone choinki prezentują się niezwykle malowniczo w promieniach słońca. Spójrzcie sami.

 

W otoczeniu lasu wypatrując zielonego szlaku

 

Znaki „Chodźcie na Turbacz” towarzyszyły nam na szlaku kilka razy
Pierwsze widoki na szlaku
Wschód słońca tuż tuż 🙂
Korony drzew oświetlone wschodzącymi promieniami słońca…CUDO !
Takie rzeczy… tylko w Gorcach 🙂
Śnieg skrzył się w promieniach wschodzącego słońca – to chyba jedno ze zdjęć wykonane tego dnia, które najbardziej mi się podoba
Słoneczko nasze…

Po około 40 – minutowej wędrówce docieramy pod Schronisko Stare Wierchy. Jest to drugie schronisko w tym miejscu. Pierwsze zostało spalone w 1945 roku. Budowę obecnego schroniska rozpoczęto w 1972 roku a dwa lata później zostało otwarte. Nosi imię Czesława Trybowskiego za sprawą którego postanowiono odbudować ten obiekt.

Na Turbacz pozostało nam jeszcze jakieś 2:30 h marszu. Jest to dosyć miły i mało absorbujący naszą energię marsz. Idziemy teraz czerwonym i zielonym szlakiem przechodząc przez Obidowiec (szczyt o wysokości 1088 m n.p.m. zaliczany do korony Gorców).  Wędrujemy częściowo przez las, ale im bliżej dzisiejszego głównego celu tym częściej przechodzimy przez otwarte polany pokryte grubą warstwą iskrzącego w słońcu śniegu, z których podziwiamy coraz piękniejsze panoramy na Tatry. Jest słonecznie i bezchmurnie, widoki są niezwykłe, a nasze ukochane pasmo górskie mamy na wyciągnięcie ręki.

Kilka zdjęć z przejścia odcinka od schroniska do Obidowca poniżej 🙂 Komentarz myślę, że jest zbędny 😉

Tatry widziane spod Schroniska Stare Wierchy

 

 

Po około godzinie jesteśmy na Obidowcu na co wskazuje skrzyżowanie szlaków. Wprawdzie nie ma zaznaczonej nazwy szczytu, na którym jesteśmy ale z mapy odczytuję, że to tutaj szlak czerwony i zielony rozdzielają się. Zielonym dotrzecie do Koninek i dalej do Poręby Wielkiej. My trzymamy się znaków czerwonych, które doprowadzą nas na Turbacz. A więc naprzód marsz ! 🙂

Szlak jest przetarty – ciekawe jak wrażenia osób, które szły tędy jako pierwsze 😛
Witam Was duża ja i Pan bocian 😉

Szlak czerwony przeprowadza nas obok symbolicznego pomnika upamiętniającego katastrofę lotniczą na Obidowcu z 25 maja 1973 roku. Rozbił się tutaj samolot sanitarny z Gdańska transportujący z Kielc do Nowego Targu chore dziecko. Wynikiem katastrofy były złe warunki atmosferyczne, w tym silne opady śniegu.  Matka transportowanego dziecka zginęła, a pilot doznał uszkodzenia kręgosłupa. Dziecko natomiast nie doznały większego uszczerbku na zdrowiu.

Symboliczny pomnik katastrofy lotniczej

Dalsza część szlaku aż do ostatecznego podejścia na Turbacz prowadzi w dużej mierze przez las świerkowy. Zdjęcia z tego odcinka poniżej poniżej.

Wchodzimy do lasu

 

Po tym chwilowym bezwidokowym odcinku otwierają się przede mną panoramy jak nie z tego świata. Wojtek jak zwykle znikną mi za horyzontem, a Michał razem z nim. Stoję jak zahipnotyzowana nie mogąc napatrzeć się na piękno Tatr robiąc zdjęcia jedno po drugim. Tak się zawiesiłam w tym miejscu, że po chwili docierają do mnie krzyki moich kompanów wycieczki z oddala – „No idziesz ? Żyjesz ?” – idę, no idę nawet zdjęcia nie dadzą człowiekowi spokojnie zrobić. Zerknijcie sami  – jak w świecie Królowej Śniegu 🙂

Ostatnie metry przed widokową polaną

 

Dla takich panoram warto pojechać w góry

Idąc cały czas czerwonym szlakiem i trzymając się oznaczeń ku naszemu zdziwieniu wychodzimy na szeroką trasę dla narciarzy na biegówkach, którzy mijają nas zarówno w drodze na szczyt jak i ze szczytu Turbacza. Po prawej stronie cały czas możemy podziwiać panoramę na Tatry. Szczerze to nie wiem czy szlak czerwony połączył się w tym miejscu z trasą narciarską czy pogubiliśmy szlak. Jakby jednak nie było kierowaliśmy się cały czas w stronę szczytu.

 

Chłopaki w transie… ledwo wyrabiają na zakrętach 😛
Trasa narciarska – szlak czerwony
Panorama na Tatry z trasy narciarskiej

Po kilkunastu minutach stajemy przy kolejnym rozdrożu szlaków, do szczytu zostało już tylko 20 minut podejścia w iście bajowej zimowej scenerii z pięknymi widokami.

Czy to jeszcze Gorce czy już Skandynawia ?

 

Czy ja jestem w raju… ?

Cały czas za czerwonymi oznaczeniami
Takiej ilości śniegu na świerku jeszcze nie widziałam jest atrakcja … 😛
Szczyt Turbacza

Turbacz jest najwyższym szczytem Gorców liczącym  1310 m n.p.m. Znajduje się na nim betonowy obelisk z tabliczką zawierającą nazwę i wysokość szczytu oraz położenie geograficzne, a także metalowy krzyż. Całość otoczona jest lasem świerkowym. Dosłownie 5 minut marszu od szczytu Turbacza znajduje się Schronisko PTTK na Turbaczu. Tak właściwie znajduje się ono poniżej szczytu na wysokości 1283 m n.p.m.

Ekipa „Pod szczytem” na Turbaczu 😉
Obelisk i metalowy krzyż na szczycie

I kilka panoram roztaczających się ze szczytu poniżej

Po obcykaniu aparatem wszystkiego wokół ruszamy do schroniska nieco się ogrzać, zjeść i zobaczyć tę jakże zniewalającą panoramę spod schroniska na Turbaczu, którą tak zawzięcie śledziłam swego czasu na kamerze internetowej 😉

Obecne schronisko jest trzecim, po spłonięciu dwóch pierwszych: w 1933 roku i kolejnego w 1943 roku. Aktualne funkcjonuje od roku 1958 do dziś.

Chłopcy radarowcy 😉
Schronisko PTTK na Turbaczu

Panorama na Tatry spod schroniska

W schronisku spędzamy dłuższą chwilę, wewnątrz wręcz panuje ukrop w stosunku do temperatury na zewnątrz. Rozebrałam się ile tylko mogłam żeby się nie ugotować 😛 Czułam jak zimno wychodzi ze mnie każdą komórką mojego organizmu i z każdej części ciała.

Po zjedzeniu obiadku i ogrzaniu ruszamy dalej. Obieramy zółty, zielony i niebieski szlak na Halę Turbacz. Przyznam, że szlaków odchodzących spod schroniska jest tyle, że można dostać oczopląsu i zgubić się milion pięćset razy… do tego wszystkie są w tych samych kolorach i to potrójne… no bądź to człowieku mądry 😀

Jeszcze raz pod schroniskiem
Widok w stronę Hali Długiej

Po około 15 minutach jesteśmy na Hali Turbacz będącej rozległą polaną gdzie wiosną możecie podziwiać kwitnące krokusy. Znajduje się tutaj ołtarz i tablica upamiętniająca odprawioną Mszę Świętą przez Karola Wojtyłę w roku 1953.

Hala Turbacz
Pamiątkowy ołtarz
Pamiątkowa tablica

Na Hali Turbacz szlaki rozdzielają się. Zielony i niebieski prowadzą na Czoło Turbacza i dalej do Koninek, a żółty, którym teraz idziemy prowadzi przez Przełęcz Borek, Kudłoń i Gorc Troszacki docelowo do miejscowości Rzeki.

Skrzyżowanie szlaków na Hali Turbacz

Idziemy po przetartym szlaku, nieco naokoło jego właściwego przebiegu. Jakoś nie mam ochoty wyznaczać nowego przejścia w śniegu po kolana. Przechodzimy przez całą Halę Turbacz po czym wchodzimy w las i idziemy nim cały czas lekko w dół tracąc wysokość aż do samej Przełęczy Borek gdzie docieramy w około 45 minut.

Za wyznaczonym śladem
Przez las w stronę Przełęczy Borek
Widok na Halę Długą z żółtego szlaku
Bajkowe krajobrazy ze szlaku

Na Przełęczy Borek 1009 m n.p.m.

Na Przełęczy nie balujemy długo a wręcz od razu zbieramy się do powrotu bowiem wypadałoby jeszcze dzisiaj wrócić do domu. Na parking do Obidowej wracamy tym samym szlakiem. Idzie się jednak znacznie ciężej ze względu na wiatr, który sporo przybrał na sile tworząc w promieniach słońca spektakle z udziałem śniegu i mini zamiecie. Słońce zaczyna powoli zachodzić. Czołówki się przydały. Do samochodu docieramy przy blasku księżyca. Kilka zdjęć z trasy powrotnej poniżej.

Wiatr + śnieg + słońce = niesamowite widowisko
Trasa narciarska – szlak czerwony
Słońce zachodzi za chmurami
Na parking w świetle księżyca

Dziękujemy że jesteście z nami. Zapraszamy do komentowania i udostępniania naszych wpisów i strony.

Poniżej punktacja do książeczki GOT

Pozdrawiam górsko,

Edyta/Pod szczytem

 

Comments are closed.
%d bloggers like this: