100 szczytów na 100-lecie niepodległości, Beskid Żywiecki, Relacje

BESKID ŻYWIECKI: Na Romankę ze Schroniska PTTK na Hali Lipowskiej (z zejściem do Korbielowa)

Zapraszam do pierwszej części relacji z dwudniowej wędrówki po Beskidzie Żywieckim tutaj.

***

 

 

Kto czytał poprzedni wpis z Beskidu Żywieckiego, ten wie zapewne, że wędrówkę rozpoczynam ze Schroniska PTTK Hala Lipowska, gdzie nocowałam.

W niedzielny poranek budzik dzwoni o godzinie 6:00. Wstaję żwawo, pomimo lekkiego zmęczenia, wskakuję w trekkingowy strój, pałaszuję przywiezione z sobą śniadanie i robię kanapki na dalszą wędrówkę. Kuchnia w schronisku czynna jest niestety dopiero od godziny 8:00. Ja planowałam wyruszyć na szlak o godzinie 7:00. Byłam więc zdana na siebie i na to co ze sobą przyniosłam do schroniska. Buty na szczęście wyschły niemal całkowicie. Po sobotniej przebytej trasie mocno odczuwałam ramiona. Plecak tego dnia był równie ciężki jak poprzedniego. Cóż, taki oto urok wielodniowych, górskich wycieczek.

Schronisko PTTK Hala Lipowska

Jak zaplanowałam, tak też zrobiłam. Ze schroniska wyruszam przed pozostałymi członkami PTT, zaraz po godzinie 7:00. Od rana dopisywała piękna pogoda. Wychodzę przed schronisko i witam się z tutejszym puszystym mieszkańcem,niczym miś, który wabi się Femi. Słodki psiak, bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich wokół. Na drzwiach głównych schroniska widnieje jego wizerunek z apelem do turystów: „Prosimy nie karmić misia. Oczy smutne mam z natury, nie z głodu”. Fakt, jego oczy nie wyrażały zbytniej radości, trzeba się z tym zgodzić.

Na schodach schroniska z Femi

Puszysty słodziak 😉

Ruszam przed siebie szlakami koloru niebieskiego, żółtego i zielonego. Docieram do schroniska na Rysiance i obieram szlak żółty, który zaprowadzi mnie na kolejny szczyt – Romankę. Zanim jednak wyruszam w dalszą drogę, rozsiadłam się wygodnie na ławeczkach, ustawionych obok pola namiotowego schroniska i delektuję się widokami. Takie poranki to ja lubię.

Otoczenie Schroniska PTTK na Rysiance
Schronisko PTTK na Rysiance
Zapatrzona, zamyślona 🙂

Od Romanki dzieliło mnie półtorej godziny marszu. Szlak był suchy. Podczas wędrówki doskonale widać było stąd Babią Górę i Małą Babią Górę (Cyl) oraz cel, do którego zmierzałam. Za mną z kolei doskonale prezentowały się dwa schroniska, w których byłam. Natrafiłam również i tego dnia na kolejne okazy krokusów.

Szlak czerwony i żółty biegną równolegle do Przełęczy Pawlusiej. Stąd idziecie dalej szlakiem żółtym na Romankę. Szlak czerwony odbija z kolei w lewo na Suchy Groń i prowadzi aż do Węgierskiej Górki na stację PKP.

Żółtym szlakiem w kierunku Romanki szlakiem papieskim
Romanka do której zmierzam

Podejście na pierwszy szczyt upłynęło mi bez zmęczenia i w promieniach wiosennego słońca. Wędruję przez „Rezerwat Przyrody Romanka”. Znów na szlaku pojawił się śnieg. Jest go jednak znacznie mniej, niż poprzedniego dnia i towarzyszy mi tylko przez chwilę. Na Romance znajduje się tabliczka z nazwą szczytu i jego wysokością wynoszącą 1 366 m n.p.m. Na trasie mijam stacje Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. 

Romanka
W stronę Romanki
Panorama w stronę Babiej Góry i Małej Babiej Góry
Kilka krokusów na szlaku

Rezerwat Przyrody Romanka
Tabliczka na szczycie Romanki

Zaraz za mną zjawiają się tu moi towarzysze wędrówki. Robimy sobie pamiątkowe, wspólne zdjęcie.

Wędrując przez Rezerwat musimy zmierzyć się jeszcze na niewielkim odcinku z zapadającym się śniegiem. W ciągu 35 minut, przyjemnym, widokowym, niebieskim szlakiem docieramy do rozdroża szlaków niebieskiego i czarnego na Kotarnicy.  Szlak niebieski prowadzi dalej przez Sopotnię Małą, aż do Żywca. My wskakujemy na szlak czarny do Sopotni Wielkiej. Podziwiamy ostatnie tego dnia, szerokie panoramy m.in. na Babią Górę.

Przez Rezerwat Przyrody Romanka
Jeszcze kawałek po śniegu
Przez las
Ostatni widokowy fragment szlaku
Zejście czarnym szlakiem. Z towarzyszącą nam Babią Górą, po raz ostatni tego dnia.
Jej wysokość Babia Góra

Dalsze zejście czarnym szlakiem jest ciężkie, strome, mało widokowe i prowadzi w większości przez las i po kamieniach. Zajęło mi ono około godziny. Schodzimy obok Wodospadu Sopotnia.

Cały czas mocno w dół, przez las. Widoków brak.
Skrzyżowanie szlaków – Sopotnia Wielka

Zmieniam kolor szlaku na żółty, którym rozpoczynamy 45 – cio minutowe, bardzo strome i męczące podejście na Przełęcz Przysłopy. Tego dnia musieliśmy dostać się do Korbielowa. Zmęczenie mocno dawało mi się już we znaki.

Szlak żółty na Przełęcz Przysłopy

W końcu docieramy do kolejnego skrzyżowania szlaków. Reszta ekipy już tutaj jest i wyleguje się na trawie. Odbijamy na kolor niebieski, którym wędrujemy do Korbielowa. Ten półgodzinny, ostatni odcinek dwudniowej wędrówki wiedzie początkowo przez las. Ostatnie 15 minut to spacer asfaltową drogą, wśród miejscowych zabudowań.

Schodzimy obok karczmy, gdzie jemy obiad i czeka już na wszystkich autokar. Z Korbielowa wyjeżdżamy około godziny 14:00. Do Tarnowa docieram natomiast po 17:00. Pomimo ciężkich momentów na szlaku, uważam tę dwudniówkę za jeden z najbardziej udanych górskich wypadów.

Dziękuję, że wędrowaliście ze mną. Do zobaczenia na szlaku !

Punktacja do książeczki GOT 

You may also like...