100 szczytów na 100-lecie niepodległości, Beskid Żywiecki, Relacje

BESKID ŻYWIECKI: Na Pilsko, Rysiankę i Halę Lipowską z Przełęczy Glinne

 

W kwietniu ruszyłam na dwudniówkę w Beskid Żywiecki. Po ubiegłorocznej wędrówce na Babią Górę przyszła pora, aby ponownie zawitać w to piękne, górskie pasmo. Powędrowałam m.in. na: Pilsko, Munczolik, Palenicę, Trzy Kopy, Rysiankę, Lipowski Wierch i Romankę. Przeniosę Was w tej relacji w krainę żywieckich krokusów i niezwykłych panoram, gdzie zima przeplatała się z wiosną.

Trasa na sobotni, pierwszy dzień zakładała 16 km i niespełna 6 godzin wędrówki.

Na dwudniówkę wybrałam się z pozostałymi członkami PTT z tarnowskiego oddziału. Z Tarnowa wyjeżdżamy wynajętym autokarem o godzinie 6:00. W wycieczce wzięło udział wraz ze mną 25 osób. O dziwo w autokarze liczącym około 40 miejsc lub nawet więcej wszystkie były zajęte, za sprawą naszych olbrzymich plecaków ;). Nocleg zaplanowany został w Schronisku PTTK na Hali Lipowskiej. Wszystkie niezbędne rzeczy musiałam więc spakować  do mojego 35 litrowego plecaka. Sama nie wiem jak udało mi się tego dokonać, ale grunt, że się udało ;).

Wyprawę zaczynamy w sobotę na dużym parkingu na Przełęczy Glinne, na wysokości 809 m n.p.m., gdzie docieramy około godziny 9:30. 

Przełęcz Glinne – parking i nasz autokar

Plany na ten dzień zakładały podejście niebieskim szlakiem na Pilsko. Na parkingu dowiadujemy się jednak, że nie dostaniemy się nim na drugi co do wysokości szczyt Beskidu Żywieckiego. Po roztopach szlak, który zamierzaliśmy obrać, zmienił się w rwącą, płynącą rzekę. Postanawiamy więc udać się czerwonym na Halę Miziową i stamtąd podejść na Pilsko czarnym lub żółtym szlakiem. Od pierwszego w tym dniu schroniska dzieli nas półtorejgodzinna wędrówka.

Początek szlaku – odbijamy w lewo

Do Hali wędrujemy przez Las Suchowarski i Rezerwat Przyrody Pilsko. Szlak przybrał już wiosenną kreację. Momentami pniemy się po dużych kamieniach, stromo pod górę.

Czuję pierwsze tego dnia zmęczenie. Ciężki, duży plecak spakowany na dwudniową wędrówkę, daje mi się we znaki. Nie jestem przyzwyczajona do noszenia takiego ekwipunku. Zazwyczaj udaję się na jednodniowe wyprawy, podczas których nie ma konieczności zabierania ze sobą, aż tylu rzeczy. I wtedy widzę na drzewie dopisany na oznaczeniu czerwonego szlaku tekst, cytuję : „O fuck !, dalej nie idę”. Dosadnie oddawało to mój nastrój w tym momencie ;).

Zaczynają otwierać się za plecami pierwsze panoramy m.in. na Babią Górę. Widoki wynagradzają więc ciężkie podejście.

Babia Góra wyłaniająca się za naszymi plecami

Wchodząc do Rezerwatu Pilsko, idziemy po śniegu. Przekraczamy płynący, szumiący potok. Na szlaku widać zimę, która jeszcze ma tu coś do powiedzenia. To dopiero początek przygody ze śniegiem w roli głównej tego dnia.

Tablica Rezerwatu Przyrody Pilsko

Wychodzimy na rozległą Halą Miziową. Na wysokości 1 330 m n.p.m. znajduje się Schronisko PTTK. Jest ono najwyżej położonym schroniskiem w polskich Beskidach. Krzyżuje się przy nim kilka szlaków. Zielonym lub żółtym zejść możecie do Korbielowa, zielonym do Ryszkówki (w stronę Sopotni Wielkiej), czarnym lub żółtym wejdziecie na Pilsko, a czerwony poprowadzi Was dalej w kierunku Hali Rysianka.

Zimą szusują tu narciarze i snowboardziści. Stok Pilska jest rewelacyjnym miejscem dla miłośników zimowego szaleństwa, oferując trasy o różnych stopniach trudności, od osób początkujących do zaawansowanych. Roztaczające się stąd panoramy na Babią Górę i okoliczne szczyty są iście obłędne i bajkowe. Można się zapatrzeć i zakochać. 

Z Babią Górą w tle
Panorama w stronę Babiej Góry
Panorama na Beskid Mały
Schronisko PTTK na Hali Miziowej

Panorama roztaczająca się z Hali Miziowej na poniższym filmie.

Na Pilsko spod schroniska można podejść czarnym lub żółtym szlakiem. Tego dnia podejście żadnym z nich nie było możliwe. Na żółtym szlaku zalegał śnieg, w którym zapadałam się po kolana. Zawróciłam więc z niego tak szybko jak na niego weszłam. Czarnym z kolei płynął w dół potok. Ruszyłam na szczyt stokiem narciarskim, starając się omijać największe kałuże i płynącą z góry wodę. Słabo mi to jednak wychodziło. 

Na podejściu mijam się ze schodzącymi członkami PTT, z którymi tego dnia tutaj przyjechałam. Jak zwykle wypruli przed siebie jak błyskawica. Ja natomiast zamiast gonić swój cień na szlaku, postanowiłam cieszyć się tego dnia piękną pogodą i obcować z górami tak długo jak tylko będę mogła, wykorzystując każdą minutę i promień słońca.

Otoczenie Schroniska PTTK na Hali Miziowej
Ruszam w górę

Podejście jest męczące. Pod szczytem zalegało mnóstwo mokrego śniegu, który nie pozostawił złudzeń co do wodoodporności moich butów. Nie dały rady. Moje skarpetki były już tego dnia nie do uratowania. Szlak pod szczytem biegnie wśród niskiej kosodrzewiny. Właściwy szczyt Pilska znajduje się w całości po stronie słowackiej i opada do Kotliny Orawskiej. Na polsko – słowackiej granicy leży jego niższy wierzchołek jakim jest Góra Pięciu Kopców (1542 m n.p.m.).  To tutaj robię sobie krótki postój przed ostatecznym podejściem. 

Ostatnie metry pod Górą Pięciu Kopców
Tak prezentował się szlak za moimi plecami
Góra Pięciu Kopców – niższy wierzchołek na polsko – słowackiej granicy (1542 m n.p.m.)

Szlak który pokonałam widziany ze szczytu Góry Pięciu Kopców
Babia Góra widoczna z Góry Pięciu Kopców

Momentami zmuszona byłam wręcz do przejścia przez ogromne ilości wody i błota, których nie byłam w stanie w żaden sposób obejść. Płaski szczyt Pilska porośnięty jest w większości trawą. Po stronie słowackiej znajduje się polowy ołtarz oraz krzyż. Roztaczają się stąd rozległe panoramy m.in. na Tatry, Niżne Tatry  i Babią Górę. 

Gdzie strumyk płynie z wolna…
Szczyt Pilska
Szczyt Pilska
Krzyż na szczycie Pilska
Polowy ołtarz i krzyż na szczycie
Na Pilsku, a za mną moje ukochane Tatry

Spędzam tu kilkanaście minut, fotografuję i ruszam tą samą trasą w przemoczonych już butach do Schroniska na Hali Miziowej. Zejście upływa mi znacznie szybciej i sprawniej niż podejście. Na suchości butów już mi nie zależało jakoś, wiadomo dlaczego :P.  Jeszcze kilka kadrów z bajkowymi krajobrazami jakie towarzyszyły mi podczas zejścia z Pilska poniżej.

Nadeszła pora na kolejny etap wędrówki. Ruszam czerwonym szlakiem do Schroniska PTTK na Rysiance. I tu zabawa rozpoczęła się na dobre. Szlak przebiega przez takie szczyty jak : Tanecznik, Munczolik, Palenica i Trzy Kopce. 

Schronisko PTTK na Hali Miziowej i Babia Góra za moimi plecami

Jak widać na poniższych zdjęciach, szlak nie był dla mnie łaskawy. Zalegało na nim mnóstwo mokrego, zapadającego się nawet po kolana śniegu (na dalszych odcinkach). Nie była to niestety przyjemna wędrówka. W miejscach gdzie śniegu nie było, grunt mocno nasiąknął wodą i przy każdym kroku można było wpaść dosłownie po kostki.

Po półtora godzinnym marszu docieram na Halę Cudzichową, skąd roztaczają się świetne panoramy na Babią Górę, Pilsko i okoliczne beskidzkie szczyty.

To w tym właśnie miejscu spotykam tego dnia pierwsze, biało-fioletowe krokusy, które prezentowały się niezwykle okazale w promieniach słońca. Pogoda była przepiękna. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej. Znajduje się tu mała, drewniana chatka i ławeczki, gdzie można usiąść i w pięknych okolicznościach przyrody nieco odpocząć. Jest tu tak pięknie, że spędzam w tym miejscu dobre pół godziny i jem zasłużony posiłek. Aż żal było iść dalej.

Krokusy na Hali  Cudzichowej

Hala Cudzichowa, a za mną krokusy i wspomniana drewniana chatka z ławeczkami

Za Halą wędrówka zamieniła się w małą szkołę przetrwania. Brnę w zapadającym się, mokrym śniegu, niemal do Hali Rysianka, a więc około 2 godzin. Przechodzę przez trzy szczyty: Munczolik, Palenicę i Trzy Kopce. Jedynie na Palenicy znajduje się tabliczka z nazwą, niestety tylko w języku słowackim (słow. Brts).

Czas wędrówki mocno się wydłuża w stosunku do tego, który wskazuje mapa. Czułam jak pomiędzy palcami  u stóp przepływa mi woda…  

Palenica – tabliczka na szczycie
Szczyt Palenicy
Dalsza trasa w śniegu

Przed Halą Rysianka szlak znów przybrał wiosenną kreację. Idę wśród lasu i wychodzę na rozległą polanę pełną krokusów. Cała hala była pokryta maleńkimi, fioletowymi kwiatkami. Zostałam oczarowana ich pięknem. Roztaczające się stąd panoramy na Małą i Wielką Fatrę dodatkowo uatrakcyjniały widoki. Fotografia znów mnie pochłonęła. Kolejne pół godziny spędziłam właśnie w tym miejscu, zapatrzona w otaczające mnie piękno, robiąc zdjęcia. Tym fioletowym szaleństwem dzielę się z Wami w postaci zdjęć.

Hala Rysianka
Panoramy na Fatrę roztaczające się z Hali Rysianka
Mała i Wielka Fatra majaczące w oddali
Krokusy z bliższej perspektywy

Było to moje przedostatnie miejsce odpoczynku na trasie tego dnia. Około godziny 18:00 idąc czerwonym szlakiem wstępuję po drodze do Schroniska PTTK na Rysiance, aby przybić pieczątkę w swoich książeczkach GOT i KZKG RP. Dzień powoli zaczynał dobiegać końca. Beskid Żywiecki w promieniach wieczornego słońca wygląda niesamowicie. Spod schroniska na Rysiance roztaczają się wspaniałe panoramy na cały Beskid i Fatry słowackie.

Szlak na Rysiankę za moimi plecami
Schronisko PTTK na Rysiance
Panorama spod Schroniska PTTK na Rysiance
Beskid Żywiecki w świetle zachodzącego słońca

Spędziłam tu kilkanaście minut i nacieszywszy swoje oczy widokami, ruszam na nocleg 10 minut dalej tj. do Schroniska na Hali Lipowskiej, gdzie docieram równolegle szlakiem zielonym, żółtym i niebieskim.

Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej

Kwateruję się w 6-cio osobowym pokoju, z pozostałymi członkami PTT Tarnów, jem świetne pierogi z serem i jagodami (polecam spróbować będąc w tym miejscu) i zanoszę buty do suszarni, mając nadzieję, że do rana chociaż trochę wyschnął.

Wieczór jest idealny. Niebo wypogodzone i rozgwieżdżone. Siadam chwilę na ławce przed schroniskiem i podziwiam gwiazdozbiory. Jest miło i ciepło. Tego wieczoru razem z pozostałymi członkami Oddziału rozmawiamy jeszcze w schroniskowej jadalni na dole. W takim miejscu można zapomnieć o rzeczywistości. Sobota dobiegła końca.

W kolejnym wpisie drugi dzień wędrówki po Beskidzie Żywieckim, do którego już teraz Was zapraszam. 

Jak zawsze punktacja do książeczki GOT poniżej.

Drugi dzień wędrówki po Beskidzie Żywieckim niebawem. Tymczasem dziękuję, że jesteście ze mną ;).

Z górskim pozdrowieniem,

Edyta/Pod szczytem

You may also like...