Bieszczady, Relacje

BIESZCZADY: Przez najwyższe bieszczadzkie szczyty z Wołosatego (Tarnica, Bukowe Berdo, Halicz, Rozsypaniec)

 Ostatni raz kiedy byliśmy w Bieszczadach, a zarazem nasz pierwszy górski trekking to lipiec 2014 roku. Zakochałam się wówczas w Połoninie Caryńskiej i panoramach z Małej i Wielkiej Rawki (relację możecie przeczytać tutaj). Ba… zakochałam się w górach w szerokim tego słowa znaczeniu. To z Bieszczad właśnie napisałam swoją pierwszą relację górską na blogu, do której do dziś wracam z sentymentem. To w tym miejscu wszystko się zaczęło i to tam postanowiłam wrócić w tym roku. To właśnie Bieszczady mnie natchnęły.

W niedzielę 9 lipca zapowiadała się całkiem ciekawa pogoda po sobotnich opadach deszczu i burzach. Kolejne okno pogodowe, które postanowiliśmy wykorzystać udając się w Bieszczady Wysokie, tym bardziej, że od poniedziałku znów zapowiadano opady deszczu. Naszym celem samym w sobie była Tarnica z Wołosatego i zejście do punktu startu przez Halicz i Rozsypaniec. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Bukowe Berdo z małymi przygodami, o których później. Był to kolejny krótki i niestety jednodniowy wyjazd, na który nie wybraliśmy się sami. Pięć stanowisk w samochodzie obsadzone – full stan, pakowanie w sobotę wieczorem, pobudka o 3:00 nad ranem, wyjazd punkt 4:00 i cztery godziny drogi przed nami.

Około godziny 8:00 meldujemy się na dosyć dużym parkingu w Wołosatem skąd zaczynamy naszą wędrówkę. Na placu parkingu znajdują się również łazienki, z których można nieodpłatnie skorzystać. Opłata całodniowa za postój samochodu osobowego wynosi 13 zł.
Krem z filtrem + trekkingi + plecaki + kijki trekkingowe + obowiązkowo lustrzanka = NO TO W DROGĘ !
Trasa liczy prawie 22 km a szacowany czas przejścia wg szlakowskazów i map to 7:10 h.
Parking Wołosate
Cennik parkingu – Wołosate
Łazienki na terenie parkingu w Wołosatem

 Wychodząc z parking,u kierujemy się asfaltową drogą w prawo, na miejsce skąd startuje niebieski szlak na Tarnicę. Jest to najpopularniejsze i najkrótsze wejście na jej szczyt. Po kilku chwilach docieramy do budki, gdzie kupujemy bilety wstępu na szlak na Tarnicę w cenie  7 zł/os. Jakiś drogocenny szlak, ale cóż zrobić :). Od najwyższego szczytu polskich Bieszczad dzieli nas tylko 2 h 15 min wędrówki. 

W stronę szlaku niebieskiego
Początek niebieskiego szlaku na Tarnicę
Kupujemy bilety wstępu i w drogę

Szlak wiedzie nas piękną okolicą. Idziemy otwartym terenem, płaską ścieżką, podziwiając otaczające nas bieszczadzkie dzikie krajobrazy.  Nie ma jeszcze wielu turystów. Wokół jest tylko cisza, spokój i zieleń.

Szlak wprowadza nad po kilkunastu minutach w las. Idziemy na przemian: łatwymi ścieżkami w otoczeniu bukowo-olchowego lasu oraz nieco trudniejszymi (tylko kondycyjnie) kamiennymi stopniami – umiarkowanie pod górę. Miejscami wędrujemy drewnianymi kładkami i mostkami.
Wchodzimy do lasu
Schodkami do góry… do celu
Wędrujemy łagodnie w otoczeniu lasu
Moje ulubione zdjęcie i jedno z piękniejszych miejsc na szlaku, prowadzące przez las drewnianym podestem – w roli głównej Kasia jako modelka 😉

Mniej więcej w połowie drogi na szczyt docieramy do wiaty gdzie można schronić się przed ewentualnym deszczem lub po prostu odpocząć. Chcąc, nie chcąc, zatrzymujemy się tutaj na chwilę, aby nasi współtowarzysze mogli odetchnąć i co nieco przekąsić, jako, że zostali przez nas wyciągnięci na górski szlak jak „księżniczka uwięziona w wierzy” – jak to pisali Zieloni w podróży, których pozdrawiamy ;).

Na Tarnicę mamy jeszcze stąd godzinę marszu. No i zaczną się schody w przenośni i dosłownie :).

Idziemy jeszcze chwilę przez la,s po czym wychodzimy z niego i wędrujemy po stopniach, które prowadzą nas do pierwszego celu. Wokół ukazują się nam coraz piękniejsze panoramy . Idziemy miarowym, równym tempem, bez większego wysiłku. Po ostatnich dwóch całodniowych wyjazdach w Zachodnie Tatry, wyjście po tych schodach stanowiło dla nas rekreacyjny spacerek :).

 

Nasza ekipa + ja za obiektywem aparatu ;D
Od lewej: Dominika, Wojtek, Grzesiek i Kasia
Bieszczadzkie panoramy z niebieskiego szlaku
Sukcesywnie po schodkach w górę
 Schody prowadzą nas po wyjściu z lasu, aż do Przełęczy Siodło pod Tarnicą, znajdującej się na wysokości 1275 m n.p.m. Jest to ostro wcięta przełęcz, pomiędzy Tarnicą a kulminacją Szerokiego Wierchu – Tarniczką, a równocześnie najruchliwsze skrzyżowanie szlaków w Bieszczadach. Możecie stąd udać się: żółtym szlakiem na Tarnicę, czerwonym na Szeroki Wierch, lub niebieskim i czerwonym w stronę Bukowego Berda i Halicza.
Przełęcz Siodło pod Tarnicą
 Podziwiamy czerwony szlak, prowadzący na Szeroki Wierch po naszej lewej stronie, na który jeszcze nie mięliśmy okazji się udać i obieramy żółty szlak na nasz dalszy etap wędrówki.
Czerwony szlak na Szeroki Wierch
Na Tarnicę już rzut beretem – droga na szczyt 🙂
 Z Przełęczy na Tarnicę prowadzi łagodna ścieżka. Ma ona w dalszym ciągu postać schodków, a pod samym szczytem wędrujemy dodatkowo po dużych kamieniach. Po 15 minutach jesteśmy na najwyższym szczycie polskich Bieszczadów – Koronie Beskidów –  na wysokości 1346 m n.p.m.

 

Pod szczytem

Na wierzchołku znajduje się stalowy krzyż, upamiętniający jubileusz roku 2000 oraz pontyfikat Jana Pawła II. Obecny krzyż, stoi na miejscu starego, który postawiono na pamiątkę wyprawy ks. Karola Wojtyły na Tarnicę w 1953 r. w roku III pielgrzymki do ojczyzny Jana Pawła II-  w czerwcu 1987 r. Krzyż ten przewrócił się zimą 2000 r. w wyniku osadzenia się na nim dużych ilości szadzi. Na krzyżu znajduje się upamiętniająca te wydarzenia tablica.

Na szczycie Tarnicy 1346 m n.p.m.
Pamiątkowa tablica na krzyżu
Nasza cała piątka na szczycie 🙂
 Na Tarnicy robimy sobie odpoczynek. Wyciągamy nasz prowiant z plecaka, robimy zdjęcia i podziwiamy widoki. Ze szczytu roztacza się panorama na Bieszczady ukraińskie, niestety widoczność nie jest zbyt dobra pomimo słonecznej pogody. Na szczycie wiatr daje się nam we znaki, zresztą na kolejnych na których byliśmy tego dnia również mocno wiało.
Panorama z Tarnicy
Panorama z Tarnicy
 Z Tarnicy schodzimy ponownie żółtym szlakiem, tym samym, którym tu dotarliśmy na Przełęcz Siodło, skąd obieramy szlak czerwony i niebieski w stronę Bukowego Berda. Wchodząc na szlak, podziwiamy Krzemień, Kopę Bukowską i Halicz w kierunku których zmierzamy.
Od lewej: Krzemień, Kopa Bukowska, Halicz
 Idziemy wygodną ścieżką wśród traw, podziwiając w oddali wznoszący się Krzemień i Bukowe Berdo. Po drodze mijamy kolejną wiatę, w której można odpocząć i po 15 minutach meldujemy się Przełęczy Goprowskiej, gdzie szlak niebieski i czerwony kończą swój wspólny bieg.
Po lewej Bukowe Berdo, po prawej Krzemień
Kolejna wiata
Przełęcz Goprowska: na Bukowe Berdo jeszcze godzinka
 Od Bukowego Berda dzieli nas jeszcze godzinne podejście i to prawdziwe podejście… trochę żałowałam, że nie odpuściłam sobie go w tym dniu. Połonina Bukowego Berda liczy około 4 km długości, a jego nazwa pochodzi od starosłowiańskiego słowa brda (tłum. siekiera) i może być związana z wyrębem lasu. Od Krzemienia oddziela go niewielka przełączka, która wraz z nim, tworzy podwójny skalny grzbiet.
Problem jest jednak taki, że nie ma możliwości zrobienia żadnej pętli, która poprowadziłaby przez Bukowe Berdo. Szkoda mi trochę je odpuścić, kiedy jestem już tak blisko. Można się również na nie dostać od drugiej strony z miejscowości Muczne, żółtym szlakiem (1:15 h) i wrócić tą samą drogą, bądź zejść do Wołosatego. Kontynuując wędrówkę z Bukowego Berda na północny – zachód niebieskim szlakiem, dotrzeć można z kolei, aż do Ustrzyków Dolnych, a szlak biegnie wzdłuż Jeziora Solińskiego.
Podejście jest naprawdę, niezwykle męczące. Aż do poziomu Krzemienia pniemy się do góry po schodkach.
W kierunku Bukowego Berda
Morze chmur nad Bukowym Berdem
Widać koniec schodów…
 Po naszej prawej stronie podziwiamy Krzemień (1335 m n.p.m.), lecz wejście na niego jest wzbronione. Pierwotnie nazywany był on Grzebieniem, ze względu na jego najeżone skałki. Nazwa została przekręcona przez austriackich kartografów. Ze względu na ochronę przyrody, szlak, który niegdyś przebiegał grzbietem Krzemienia, został przesunięty. Niektórzy turyści jednak nie potrafią tego uszanować i mimo zakazu, zbaczają ze szlak,u aby się  tam znaleźć.
Krzemień i jego nielegalni goście – brak szacunku dla przyrody

W końcu te niemiłosierne schody kończą się, a my odwracając się za siebie, stoimy na… drodze prowadzącej do nieba… Podziwiamy i jeszcze raz podziwiamy widoki.

Droga do bram nieba…
Panorama na Tarnicę z okolicy Krzemienia. Jestem w raju !
Bieszczadzka gra słońca i obłoków
 W tym miejscu dwójka z naszych współtowarzyszy wędrówki postanowiła zaczekać. Tak więc razem z Grzesiem, który jeszcze nie wymiękł ruszamy dalej, przed siebie. Schodzimy teraz nieco w dół i rozpoczynamy ostateczne podejście na Bukowe Berdo.
Ostateczne podejście na Bukowe Berdo
Takie cuda podziwiamy z Bukowego Berda
Chłopcy na Bukowym 🙂
I ja spoglądająca gdzieś na Bieszczadzkie szczyty – Bukowe Berdo
 Po zdobyciu Bukowego, wracamy z powrotem niebieskim szlakiem w okolice Krzemienia, robimy pamiątkowe zdjęcia. Schodzimy do Przełęczy Goprowskiej. Jakoś niebywale szybko nam poszło, a dziewczyny już na nas czekają na Przełęczy, wypoczęte i chętne do dalszej drogi ;).
Pamiątkowe z widokiem na Tarnicę 🙂
Ten widok zapamiętam na długo… Tarnica w tle

Z Przełęczy Goprowskiej udajemy się w prawo, czerwonym szlakiem na Halicz, do którego mamy jeszcze półtorej godziny marszu. Bardzo przyjemnego i widokowego marszu :).

Na Halicz marsz !
 Czerwony szlak wiedzie nas bardzo rekreacyjną, przyjemną ścieżką. Zero trudności, zero wysiłku i same piękne widoki wokół. Ludzi na szlaku już bardzo dużo, choć na zdjęciach tego nie widać ;). Pogoda dopisuje, jest słonecznie i bezchmurnie. Jedynie wiatr daje się we znaki. Wchodząc na kolejne szczyty, musimy się zabezpieczać przed jego mocnymi zimnymi podmuchami, a schodząc z kolei trzeba się rozbierać, bo jest nam za gorąco. Ale cóż, taki już ten bieszczadzki klimat :).
W stronę Halicza – szlak czerwony
Piękne Bieszczadzkie polany – z widokiem na Ukraińskie szczyty

Spoglądam co chwile za siebie, na wznoszące się za naszymi plecami szczyty w tym Tarnicę, na której byliśmy.

Tarnica, Krzemień i Kopa Bukowska wznoszące się za naszymi plecami

W końcu stajemy na trzecim pod względem wysokości i jednym z najpopularniejszych, bieszczadzkich szczytów – na Haliczu (1333 m n.p.m.). Legenda głosi, że za panowania Bolesława Chrobrego to tutaj zbiegały się granice Polski, Rusi Kijowskiej i Węgier. Dawniej na jego stokach wypasano bydło. Co sprawia, że jest aż tak popularny ? Przede wszystkim wspaniała panorama widokowa, która i mnie urzekła. Jeśli widoczność jest dobra można dostrzec szczyty Gorganów, a w pogodne noce widoczne są podobno światła Lwowa. Dawną bieszczadzką tradycją, było wchodzenie właśnie na Halicz, aby podziwiać wschody słońca. W jego okolicach swoje siedliska mają niedźwiedzie brunatne.
Na Haliczu znajduje się stalowy krzyż i pozostałości słupa triangulacyjnego.

 

Krzyż na Haliczu
Panorama z Halicza
Panorama z Halicza w stronę Rozsypańca
 Z tak piękną panoramą przed oczami, po odpoczynku ruszamy dalej przed siebie, szlakiem czerwonym w kierunku Przełęczy Bukowskiej. Po drodze przechodzić będziemy przez Rozsypaniec, który jest kolejnym punktem naszej wędrówki. Docieramy na niego po około pół godzinnym, wygodnym marszu, mijając na szlaku tłumy turystów, a nawet wycieczki.
Rozsypaniec jest dosyć rozłożystym szczytem, na którym jak widzicie na zdjęciach poniżej, jest sporo skalistych grzęd, głazowisk i rumowisk, powstałych na skutek wietrzenia. Szczyt pokryty jest również łatwopalnymi darniami i torfem. W roku 2000 pożar, który zaprószyli turyści, zniszczył właśnie tutaj 40 ha połoniny, która płonęła przez wiele dni.
Rozsypaniec 1280 m n.p.m.
Panorama z Rozsypańca na Bieszczady ukraińskie
 Przechodzimy przez Rozsypaniec, robimy zdjęcia i podążamy dalej, cały czas czerwonym szlakiem. Powoli, wędrując, tracimy sukcesywnie wysokość. Szlak w dalszym ciągu jest bardzo przyjemny. Czuć już nieco nogi, ze względu na pokonane odległości. Dodatkowo ja zaczynam odczuwać dosyć znacznie jedno kolano, które chyba załatwiłam na zejściu z Bukowego Berda. Im bliżej Przełęczy Bukowskiej, tym więcej jest krzaków i wysokich traw, pomiędzy którymi przechodzimy. Poniżej zdjęcia z tego odcinka.
Wędrowcy 😀
Coraz bliżej Przełęczy Bukowskiej – tracimy wysokość
Takie krzaczurki
 Przy Przełęczy Bukowskiej, na wysokości 1160 m n.p.m., na którą dotarliśmy, znajduje się kolejna wiata, gdzie odpoczywamy. Obok można skorzystać z toalety ekologicznej. Tak się ona prezentuje 🙂 No całkiem nieźle :).
Toaleta ekologiczna

 

Wiata na Przełęczy Bukowskiej
 Robię pamiątkowe zdjęcie, po czym udaję się w lewo, zbaczając nieco ze szlaku w kierunku polsko – ukraińskiej granicy.
Do granicy wiedzie wygodna, płaska szutrowa ścieżka a po chwili…
Pamiątkowe…

 

Docieramy do granicy państwa. Oczywiście troszkę jesteśmy tu nielegalnie, gdyż tabliczki informują o zakazie wstępu na stronę ukraińską, ale nie mogę nie skorzystać z okazji zrobienia sobie tutaj pamiątkowego zdjęcia :).
W stronę granicy
Granica państwa – przekraczanie zabronione
I ja na granicy polsko-ukraińskiej między dwoma światami
Dosyć szybko wracamy ponownie pod wiatę, aby nie natknąć się na straż graniczną i ruszamy szeroką, wygodną drogą, miejscami utwardzoną (nadal czerwonym szlakiem) do Wołosatego. Trasa ta jest długa, nudna i pozbawiona widoków, gdyż idziemy głównie przez las przez dwie godziny. Rozumiecie ? Dwie godziny nudzenia się i to na dodatek częściowo szlak wiedzie nas asfaltem. Znów przypomina mi się, ta nie lubiana przeze mnie, dwugodzinna wędrówka nad Morskie Oko… Dobrze że nie rozpoczęliśmy pętli z tej strony, bo chyba bym zwątpiła :). Przy drodze mijamy w równych odstępach czasowych, ustawione stacje drogi krzyżowej.
Czerwony szlak do Wołosatego z Przełęczy Bukowskiej
Stacje drogi krzyżowej
 W końcu po dwóch godzinach docieramy do miejsca, gdzie kupowaliśmy bilety wstępu do parku. Idziemy na parking, opłacamy postój samochodu,  pijemy po całym dniu zimne piwko (oprócz kierowcy oczywiście) i wracamy do domu. Przed nami znów 4 godziny w samochodzie, ale czego nie robi się dla takich widoków ! :).
W stronę Wołosatego…
Koniec naszej wędrówki i zarazem punkt startowy 🙂
Na kanale YouTube możecie oglądnąć film z przejścia tej pięknej trasy. Jak dla mnie najpiękniejszej w Bieszczadach pod względem widokowym.
 Więcej zdjęcia z naszej bieszczadzkiej wędrówki znajdziecie w naszej galerii  na Facebooku  tutaj🙂
PUNKTACJA DO KSIĄŻECZKI GOT 
 
Trasa
wycieczki
Numer
grupy górskiej wg regulaminu GOT
Ilość
punktów wg regulaminu GOT
Wołowate – Przełęcz Siodło
BW.03
12
Przełęcz Siodło – Tarnica
BW.03
1
Tarnica – Przełęcz Siodło
BW.03
1
Przełęcz Siodło – Przełęcz Goprowska
BW.03
1
Przełęcz Goprowska – Bukowe Berdo
BW.03
4
Bukowe Berdo – Przełęcz Goprowska
BW.03
2
Przełęcz Goprowska – Halicz
BW.03
6
Halicz – Przełęcz Bukowska
BW.03
3
Przełęcz Bukowska – Wołowate
BW.03
8
RAZEM
PUNKTÓW GOT
38

Jedziesz w Bieszczady ? Zachęcam Cię do zakupu jednej z poniższych pozycji od Agencji Wydawniczej WIT. Szczególnie polecam panoramy dla łowców krajobrazów, dzięki którym rozpoznasz na szlaku każdy szczyt.

KOMPAKTOWY ZESTAW 24 BIESZCZADZKICH PANORAM WIDOKOWYCH W JEDNEJ MAŁEJ KSIĄŻECZCE

KUPISZ TUTAJ 

 

ZESTAW: PANORAMY WIDOKOWE + MAPA BIESZCZAD WYSOKICH

KUPISZ TUTAJ 

 

NIEZBĘDNIK TURYSTYCZNY 3 W 1 : INFORMATOR, PRZEWODNIK, MAPA

KUPISZ TUTAJ

E.M.

You may also like...