Bieszczady, Opisy szlaków, Relacje

BIESZCZADY: Mroczna wędrówka z Dwernika do Chaty Socjologa

17 listopada powędrowaliśmy z Wetliny na Smerek przez Przełęcz Orłowicza.  Na parking schodzimy kilka minut po godzinie 13:00.  Zapada decyzja. Jako, że naszą bazą wypadową i miejscowością, w której nocowaliśmy był Dwernik, postanowiliśmy na zakończenie dnia, udać się na krótką wędrówkę do Chaty Socjologa. Zapraszam na nieco mroczną i tajemniczą relację z niespełna dwugodzinnej wędrówki ;).

Niebieskim szlakiem przed siebie plus kąpiel w błocie w gratisie

Samochód zostawiamy na bezpłatnym parkingu na końcu asfaltowej drogi, jadąc przez Dwernik. Jest przed godziną 14:00. Zachciało mi się jednak tego dnia odwiedzić jeszcze jedno z ciekawszych bieszczadzkich schronisk jakim jest Chata Socjologa. Około 16:00 zapadnie zmrok. Nie zastanawiając się więc długo, szybko ruszamy przed siebie. Od Chaty dzieli nas 45 minutowe podejście (nie takie lajtowe jak się okazało).

Parking, na którym się zatrzymujemy.

Przy wejściu na niebieski szlak wita nas tabliczka z dosyć niepokojącym ostrzeżeniem „Uwaga niedźwiedzie”. Pierwsza myśl w tym momencie nie należała do zbyt optymistycznych. Mój towarzysz wędrówki odwraca się.

– A może nie idźmy tam już dzisiaj ? – pyta.

– Idź. Niedźwiedzie na pewno już śpią – odpowiadam.

A może jednak nie ? – pomyślałam. Ryzyk, fizyk. Przecież inni ludzie też z pewnością tędy chodzą.

Początek wędrówki to przedzieranie się przez powalone drzewo, niemiłosierne chaszcze i błoto po kostki. Czy my aby na pewno idziemy szlakiem ? Oznaczenia na drzewach utwierdzają nas w tym, że jednak tak. Chyba nikt dawno tędy nie szedł – pomyślałam. Jakby tego było mało, zaliczam błotną kąpiel. Jeden niezbyt pewny krok, gałąź wyślizguje mi się z dłoni i chlup. Całe kolano w błocie. No pięknie. Po całym niemal dniu już mi jakoś nie przeszkadza, ze jestem brudna jak świnka.

Po błotnistym odcinku szlak mocno pnie się do góry. Idziemy po jesiennych liściach wśród lasu. Wokół tylko drzewa i … drzewa. Nie ma więc co liczyć na atrakcyjność szlaku, bo taki nie jest. Po drodze mijamy kilka tablic informujących nas o zwierzętach czy roślinności jaką możemy napotkać w Paśmie Otrytu.

Po jesiennych liściach mocno pod górę. Uf jak gorąco…

Otryt to górskie pasmo w   w Bieszczadach Zachodnich, zaliczane również do Gór Sanocko- Turczańskich, których najwyższym szczytem jest Trohaniec (939 m n.p.m.). Bardzo chciałam się na niego udać. Ze względu jednak na późną porę nie zdążyliśmy. Jednak podczas kolejnego wyjazdu w Bieszczady z pewnością tam powędrujemy (tym razem od strony Lutowisk).  W paśmie Otrytu nie ma co liczyć na widoki. Jest niestety porośnięte lasami jodłowo-bukowymi. To długi grzbiet liczący 18 km długości.

Na szczycie Otrytu od roku 1973 stoi schronisko Chata Socjologa. Ma swoją burzliwą historię. W roku 2003 spłonęło. Szybko jednak zostało odbudowane i od 2004 r. ponownie zaczęło funkcjonować. Całą historię (swoją drogą bardzo ciekawą) przeczytacie na stronie schroniska —> TUTAJ.

Szlak jest naprawdę nudny. Nasza wędrówka trwająca około 45 minut (do schroniska) wydaje się trwać wieczność. Idziemy, idziemy i końca nie widać. No gdzie to schronisko ? Ścieżka wygląda cały czas tak samo.  Cały czas prowadzi nas pod górę, a wokół tylko jodłowo – bukowy las. Mijamy kolejne przystanki.

Otrycka Republika Wolnej Myśli i Słowa

Im bliżej Chaty tym bardziej mrocznie i tajemniczo. Oczywiście to na plus. Bardzo lubię takie klimaty, choć będąc w takich bieszczadzkich miejscówkach, zawsze czuję się jakbym grała w jakimś trillerze ;). Za to właśnie kocham te dzikie Bieszczady.

Pomiędzy dwoma drzewami mijamy zawieszony kawałek drewna z wyrzeźbioną twarzą i  opartą drewnianą tabliczkę  z napisem „Otrycka Republika Wolnej Myśli i Słowa”. Brzmi ciekawie i intrygująco.

Tajemnicza i klimatyczna Chata Socjologa

Docieramy na miejsce.  Chata Socjologa przyciąga wzrok już samym wyglądem zewnętrznym. Wokół panuje głucha cisza. Nie ma żywej duszy. Jesteśmy sami. Podchodzimy do drzwi wejściowych, czytając wywieszone komunikaty:

  • Tutaj nie używamy telefonów,
  • Tutaj mówimy sobie na Ty,
  • Ściągnij buty.

Wchodzimy. Otwierane drzwi głośno skrzypią. Przechodzi nas dreszcz. Wnętrze przedsionka oświetlają świece, obok których znajduje się pieczątka, którą oczywiście przybijamy w naszych książeczkach GOT.

Ściągamy posłusznie buty. Nad drzwiami wewnątrz widzimy przygwożdżony do drewnianej deski telefon komórkowy, a obok niego napis „Wyłączcie swe komóry Ci, którzy tu wchodzicie”. Zaglądamy do wnętrza.

Cisza. Głucha cisza. Nie ma kompletnie nikogo. Do góry prowadzą schody (znajdują się tam miejsca noclegowe). Nie mu tu prądu ani bieżącej wody na co trzeba się przygotować. Przez drzwi na wprost wchodzimy do głównej sali, w której … również pustki. Na środku znajduje się kominek, w którym z wypalonych drew unosi się dym, a żar ogrzewa wnętrze. Na stoliku obok leży otwarta książka, obok której stoi kubek jeszcze ciepłej ledwie upitej herbaty. Wszyscy wyparowali ?

Na półkach stoi mnóstwo książek, na ścianach oprócz map wiszą fotografie i dosyć dziwne „ozdoby”. h. Historia wprost bije z wnętrza po oczach. Pod sufitem pobujać możecie się nawet na drewnianej huśtawce. Po stronie kuchni w rzędzie ustawiono gitary i powieszono kapelusze.

To niezwykle ciekawe miejsce. Nie dosyć, że klimatyczne to z pewnością takie, gdzie każdy może zaszyć się, żeby porozmyślać nad sensem istnienia, swoim żywotem, czy po prostu zwyczajnie o tym, co akurat leży mu żartobliwie mówiąc na wątrobie.

Po jakichś 15 minutach do sali wchodzi dwóch turystów, którzy widać po plecakach i ich rozmowie przyszli na nocleg. To jedyne osoby które spotkaliśmy podczas tej wędrówki.

Poniżej zdjęcia z wnętrza.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zapada zmrok. Jest około 15:30. Nie ma już czasu aby ruszyć na Trohaniec. Z żalem piję pośpiesznie herbatę przy piecu i ruszamy w dół. Popołudniowy las, przy braku słońca wydaje się dosyć straszny i odpychający. Źle schodzi się po dużej ilości liści. Wrócić musieliśmy tym samym niebieskim szlakiem, którym tu dotarliśmy. Czekało nas spotkanie z błotem – runda II. Tym razem obyło się jednak bez kąpieli. Wiedziałam już, co czeka mnie na końcowym odcinku  szlaku.

Schodzę pomagając sobie kijkami trekkingowymi. W jednym momencie zatrzymuję się. Do naszych uszu z głębi lasu dobiega przeraźliwy kruczy krzyk. Krew zmroziła mi się w żyłach. To naprawdę był odgłos, który obudził we mnie jakieś wewnętrzne lęki. Boję się nawet spojrzeć przez swoje ramię za siebie. Ruszam szybko w dół, rozglądając się tylko wokół, czy aby na pewno wszystkie niedźwiedzie zapadły już w zimowy sen…

Kilka minut po godzinie 16:00 jesteśmy pod samochodem. Stwierdzamy zgodnie, że Chata warta jest odwiedzenia, ale sama wędrówka była nieco straszna :). Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam. Poniżej punktacja GOT do książeczki i mapy Bieszczad, z których korzystam i które polecam.

PUNKTACJA GOT

Trasa: Dwernik (parking przy szlaku niebieskim) – Chata Socjologa – Dwernik (parking),

4,6 km,  352 m

Nr grupy górskiej: BW.03

Suma punktów: 9

Jedziesz w Bieszczady ? Zachęcam do zakupu jednej z poniższych pozycji od Agencji Wydawniczej WIT, z których sama korzystam na szlaku oraz planując kolejne trasy. Szczególnie polecam panoramy dla łowców krajobrazów, dzięki którym rozpoznasz na szlaku każdy szczyt.

KOMPAKTOWY ZESTAW 24 BIESZCZADZKICH PANORAM WIDOKOWYCH W JEDNEJ MAŁEJ KSIĄŻECZCE

KUPISZ TUTAJ 

ZESTAW: PANORAMY WIDOKOWE + MAPA BIESZCZAD WYSOKICH

KUPISZ TUTAJ 

NIEZBĘDNIK TURYSTYCZNY 3 W 1 : INFORMATOR, PRZEWODNIK, MAPA

KUPISZ TUTAJ

Do zobaczenia na szlaku,

Edyta/Pod szczytem

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *