Relacje

100 szczytów w 2018 roku – podsumowanie roku w osobistej refleksji

Rok 2018 dobiegł końca. Zebrałam się w sobie i zmotywowałam do napisania krótkiego podsumowania. Nie będę opisywała każdej z odbytych wycieczek, bo było ich wiele, a z każdej powstała relacja na blogu, którą możecie przeczytać. Postanowiłam podzielić się z Wami własnymi, wewnętrznymi przemyśleniami,  doświadczeniami, tym co dało mi górskie łazikowanie w 2018 roku i czego się nauczyłam. Tym o co obecnie jestem mądrzejsza. 

Rok 2018 w liczbach

27 górskich wypraw

9 odwiedzonych pasm górskich: Gorce, Beskid Wyspowy, Beskid Makowski, Bieszczady, Beskid Sądecki, Pieniny, Tatry (polskie i słowackie), Góry Świętokrzyskie, Beskid Żywiecki

Pokonane 422,5 km 

167 godzin spędzonych na szlakach

658 zdobytych punktów GOT

15 kolejnych tatrzańskich dwutysięczników na których stanęłam (stan na koniec 2018 roku 28/55)

23 zweryfikowane odznaki w aż 10-ciu górskich pasmach w ramach realizacji programu Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

10 kolejnych szczytów do projektu Turystyczna Korona Tatr (stan na koniec 2018 roku 31/60)

Niezliczona ilość zjedzonych batoników i wypitych butelek wody na szlaku 

Lęki i obawy

Koniec 2017 roku i początek 2018. Był to okres kiedy zmagałam się z bólem kolan, który diagnozowałam u specjalistów. Wnioski były jednoznaczne. Chciałam zbyt wiele i zbyt szybko. Przesiliłam je podczas długodystansowych, 12-godzinnych, tatrzańskich wędrówek, wytrwale i ambitnie realizując „Tatrzańskie dwutysięczniki”. Powinna Pani unikać tego, co powoduje i prowadzi do tego bólu – słyszałam za każdym razem. O czym oni mówią ? To niemożliwe. Nie w moim przypadku. Decydując się na projekt „100 szczytów na stulecie niepodległości” pomyślałam – porywasz się z motyką na słońce. 100 szczytów to bardzo dużo. To dziesiątki godzin na szlaku, na lekko co najmniej 2-3 wypraw w miesiącu i wiele kilometrów w nogach. Dodatkowo obawa, że przez ból nie sprostam temu zadaniu. Postanowiłam jednak spróbować. Jeżeli zdrowie nie pozwoli z pewnością wszyscy, a przynajmniej większość osób z pewnością to zrozumie. Podjęłam wyzwanie.

Ambicja to moje drugie imię

Uwielbiam stawiać przed sobą kolejne cele i wyzwania. Nawet jeżeli są trudne i wymagają wysiłku. Na co dzień jestem bardzo ambitną osobą. Cieszy mnie to. Dlaczego ? Bo zawsze staram się dążyć do tego co założyłam i o czym marzę. Przynajmniej w tym górskim świecie, w którym mam zdecydowanie więcej odwagi i determinacji niż w życiu prywatnym (co muszę zreperować i zmienić).  Podejmując się konkretnego zadania staram się dać z siebie 100 %, a nawet więcej. Idealnie, perfekcyjnie i sukcesywnie do celu, małymi kroczkami. Czasami sądzę, że może nawet zbyt perfekcyjnie ?

Tak było z projektem 100 szczytów. Nie planowałam wcześniej konkretnego ich wykazu czy tras wycieczek. Wszystkie dostosowywałam do aktualnego stanu zdrowia, kondycji fizycznej, pogody i warunków na szlaku. Nie liczyłam ich zawzięcie. Po prostu robiłam swoje i planowałam kolejne wyjazdy. Każde okienko pogodowe zachęcało mnie do górskich wędrówek. Z tygodnia na tydzień wciągało mnie to coraz bardziej i bardziej. Dwa tygodnie przerwy pomiędzy wyjazdami zaczęły wydawać się wiecznością, a organizm zaczynał domagać się ruchu, do którego się przyzwyczaił. W takich chwilach z dnia na dzień potrafiłam spakować plecak i podjąć decyzję, że rankiem wsiądę do pociągu byle jakiego, byle w góry…

Nie obyło się bez chwil słabości i zwątpienia

Szczególnie w ostatnich miesiącach realizowania projektu na szlaku dopadały mnie chwile słabości. Wszystko przez mocno wyeksploatowany organizm, który z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zaczynał odczuwać wysiłek. Często krótki beskidzki wypad okazywał się dla mnie jakąś męczarnią. Wędrówkę znosiłam gorzej niż kilkunastogodzinny tatrzański maraton. To znów bywało odwrotnie. Pozytywne nastawienie, adrenalina i podekscytowanie dzień przed wyjazdem ulatywało ze mnie bezpowrotnie już na początku wielogodzinnej tatrzańskiej wędrówki, a w głowie pojawiała się myśl – „Dziewczyno, po co Ty to sobie robisz ?”. Stając jednak na szczycie potrafiłam powiedzieć głośno – „Tak ! Było warto !” – chociaż zasypiałam na stojąco…

I edycja Chiruca Expedition w Polsce

Rok 2018 i realizowany projekt 100 szczytów na 100-lecie niepodległości otrzymał wsparcie od hiszpańskiej marki Chiruca, która wsparła wyprawy solidnymi butami trekkingowymi. Było to dla mnie duże wyróżnienie. Z marką Chiruca współpracuję nadal.

100 szczytów z nawiązką 

Nie tylko zrealizowałam projekt. Bez napinki 16 listopada 2018 roku stanęłam na setnym szczycie – Tarnicy w Bieszczadach. Powyżej wspomnianej setki spotkać można mnie było w miesiącu moich urodzin również na: Szerokim Wierchu, Smerku czy Osadzkim Wierchu. Rok 2018 zakończyłam realizacją mojego kolejnego małego marzenia jakim był zimowy kurs turystyki wysokogórskiej, będący wstępem to moich kolejnych ambitnych marzeń, a który planowałam odbyć już przynajmniej od roku.

Ekipa kursantów

Wyprawy, które będę wspominała bardzo długo…

Wyprawy szczególnie te tatrzańskie zawsze sprawiają mi ogromną przyjemność. Zawsze wspominam je bardzo długo. Tak było i w ubiegłym roku. Pokochałam również góry zimą. Iskrzący się w słońcu śnieg przenosi mnie za każdym razem do mojej oazy spokoju. 

Zimowa wędrówka grzbietem Małych Pienin

Pieniny zimą są szczególnie piękne. Nie tylko Pieniny. Każde pasmo górskie zimą ma swój niepowtarzalny klimat. Kiedy mróz szczypie po policzkach, trudy wędrówki i torowanie szlaku w śniegu po kolana wynagradzają rewelacyjne panoramy na Tatry. Rok rozpoczęłam m.in. wędrówką ze Szczawnicy przez Wysoki Wierch, Durbaszkę, Wysoką, aż do Jaworek schodząc przez Wąwóz Homole. Zdjęcia do dzisiaj budzą we mnie wiele pozytywnych emocji.

Podejście na Wysoki Wierch
Panorama na Tatry z Wysokiego Wierchu
Panorama na Wysoki Wierch i Trzy Korony spod Durbaszki

Świnica 2 301 m n.p.m.

Pierwszy szczyt w Tatrach Wysokich, na którym stanęłam w maju 2018 roku. Wszystkie obawy przed stanięciem na jej wierzchołku okazały się bezzasadne. Kolejny raz okazało się, że nastawienie ma znaczenie, a wszystko jest w naszej głowie. Jedno z najbardziej emocjonujących podejść na szczyt i rewelacyjne panoramy. Niewątpliwie to jedna z moich ulubionych gór. 

Na szczycie Świnicy z towarzyszami wędrówki
Panorama ze Świnicy

Krywań 2 495 m n.p.m.

Na narodowej górze Słowaków stanęłam 7 lipca 2018 r. Wracam do niego z sentymentem, gdyż była to pierwsza wyprawa w słowackie Tatry Wysokie. Był to drugi najwyższy szczyt zaraz po Rysach na jaki weszłam w 2018 roku.

Panorama z Krywania

Kościelec 2 155 m n.p.m.

Lipiec zakończyłam wejściem na Kościelec. To kolejny szczyt Tatr Wysokich, który mile wspominam. Pogoda na górze nie dopisała, widoków nie było, ale podejście zapewniło nie lada adrenalinę. A sam Kościelec ? To przepiękny szczyt wznoszący się nad Halą Gąsienicową.

Na szczycie Kościelca

Klin, Szczerbawy, Baraniec i Smrek… – 4 x 2000 m n.p.m.

Nie ma to jak w połowie września, kiedy trawy przybierają jesienne barwy powędrować przez 4 dwutysięczniki Tatr Zachodnich. Tak bawiłam się właśnie w ubiegłym roku znów w licznej ekipie towarzyszy wędrówki. Nie ukrywam, że uwielbiam Tatry zachodnie za ich malownicze krajobrazy, choć za każdym razem dają mi mocno w kość. 

Na szczycie Barańca

Bo góry to nie tylko szczyty…

Góry to również ludzie. Rok 2018 przyniósł mi wiele nowych znajomości, które bardzo sobie cenię. Poznałam wiele pozytywnie zakręconych na punkcie gór ludzi. Wielu z nich wędrowało wspólnie ze mną. Znając się często tylko z sieci, wiedzcie, że na takich znajomych można polegać znacznie bardziej niż na osobach, które często znamy od urodzenia osobiście. Wspólna pasja jest jak cement tworzący nierozerwalną pomiędzy ludźmi, głęboką więź. Mam wrażenie, że niektórych znam od lat, a nie od kilku miesięcy. Bezinteresowna pomoc to fenomen takich znajomości. Dziękuję w tym miejscu każdemu kto mnie wspiera w każdy możliwy sposób, chociażby dobrym słowem. 

Artykuły w „Poznaj swój kraj”

Rok 2018 to nie tylko górskie wędrówki. To również rozpoczęcie współpracy z miesięcznikiem turystyczno-krajoznawczym „Poznaj Swój Kraj”, w którym ukazało się kilka moich artykułów. W roku 2019 współpraca ta oczywiście jest kontynuowana.

Wywiad i audycja dla Polskiego Radia Czwórka

Ubiegły rok oprócz prasy zetknął mnie również z mediami, a dokładnie z radiem. W listopadzie miałam przyjemność wystąpić w audycji dla Polskiego Radia Czwórka i opowiedzieć o realizowanym projekcie na setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Audycji wysłuchać możecie pod linkami poniżej:

Część I 

Cześć II

Wystąpienia

Wprawdzie nie było tego wiele, ale jednak miałam możliwość podzielenia się swoją pasją jak to mówię „face to face”. W sierpniu byłam gościem na Spotkaniach z Filmem Górskim w Zakopanem, gdzie w ramach Blogórsfery mogłam zaprezentować swój blogerski dorobek.

Ponadto na zaproszenie swojej szkoły średniej, a dokładnie Pani Marty (mojej nauczycielki geografii, którą pozdrawiam) o górach mogłam opowiedzieć młodzieży. 

Nie można kupić szczęścia, ale można jechać w góry… Góry uczą mnie pokory, wytrwałości i dążenia do celu 

Uczyły, uczą i uczyć będą. W góry wyjeżdżam  zawsze kiedy chcę oderwać się od przyziemnych problemów i zatracić w równoległej rzeczywistości, którą tylko ja rozumiem (i zapewne Ci, którzy mają podobnie). Tak było i w 2018 roku. Po górach chodzę po to, aby zrozumieć siebie i lepiej się poznać. Poznać granice własnych możliwości i wytrzymałości organizmu. Realizowany projekt uczył mnie przede wszystkim konsekwencji w działaniu, umiejętności dokonywania wyborów, samozaparcia, wiary w siebie, ale i pokory do nich właśnie. Do gór. 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *